Erasmus+ w Rzymie, Włochy

Rzym. Wieczne Miasto. Stolica kultury, historii i sztuki.

Włochy od zawsze były obecne w moim życiu. Od małego rodzice zabierali mnie w podróże będące spotkaniem z włoską kulturą. Przynajmniej takie było założenie. W rzeczywistości kończyło się na Czechach, Niemcach, Słoweńcach i Węgrach, których mijałam na trasach narciarskich zjeżdżając po stokach włoskiego Trydentu. 

Mogłabym mówić o włoskiej muzyce, filmach i książkach, ale nie po to tu jestem. Mój Erasmus w Rzymie (podobnie jak wycieczki z rodzicami przed laty) opierał się o założenia i rzeczywistość. Jak już zapewne wiecie patrząc na datę dodania tego artykułu, moją rzeczywistością w tej historii stał się koronawirus. Ale zacznijmy od początku. 

Lotnisko w Krakowie. 1,5 h do wylotu.
Źródło: zbiór własny autora

PRZEDWYJAZDOWA GORĄCZKA?

Wyjazd do Rzymu dla wielu brzmi jak marzenie. Teraz dla zwrotu akcji, powinnam Wam powiedzieć “ale nie dla mnie”, jednak nie zrobię tego. To w końcu RZYM.

W założeniu półroczny pobyt w samym centrum Włoch stanowił dla mnie drugą z kolei wymianę w ramach Programu Erasmus+ (o pierwszym możecie przeczytać tutaj). Z tego też powodu stresu przed wyjazdem nie było wiele. Wiedziałam czego się spodziewać, jak do tematu podejść i co zrobić, żeby nadchodzące miesiące bogate były w same dobre wspomnienia. 

POBYT

Do Rzymu przyjechałam wraz z początkiem lutego 2020. Z planowanego pół roku zrobiło się 5 tygodni. Wydawałoby się, że to bardzo krótko, ale te kilka tygodni skrywa w sobie wiele magicznych chwil.

Koloseum
Źródło: zbiór własny autora

  •  MIASTO

Rzym to stolica, a zarazem największe miasto Włoch. Kilka suchych faktów na temat miasta:

Region: Lacjum

Liczba Ludności: ok. 2 869 461

Powierzchnia: 1287 km2

Widok na panoramę miasta
Źródło: zbiór własny autora

Samo miasto skrywa wiele. Nie da się go zobaczyć w przeciągu jednego dnia. W związku z tym, spójrzcie na proponowaną przeze mnie “TO DO” listę:

  • wrzucić monetę do Fontanny Di Trevi
  • zobaczyć audiencję Papieża w Watykanie 
  • zjeść prawdziwe Gelato
  • Campo de’Fiori
  • vintage shopping w Monti
  • wypożyczyć Vespę
  • pójść na Aperitivo
  • pójść na mecz AS Romy
  • zobaczyć Stadio Olimpico
  • zjeść Tiramisu w Pompi

Pierwsza pizza po przyjeździe
Źródło: zbiór własny autora

Patrząc na aktywności i miejsca wypisane przeze mnie wyżej można by pomyśleć, że zapomniałam o kluczowych zabytkach Rzymu. Wiąże się to z moim wcześniejszym pobytem w wiecznym mieście, na kilka lat przed Erasmusem. Myślę, że takie elementy jak Koloseum, Forum Romanum czy Panteon nie pozostaną niezauważone 😉 

Termini, Dworzec Główny
Źródło: zbiór własny autora

Lista ta do dziś widnieje w moim kalendarzu. Przez 5 tygodni nie wszystkie plany udało mi się zrealizować, ale z pewnością gdyby było dane mi zostać dłużej – krok po kroku określiłabym kolejno zrealizowane pomysły. 

Fontanna Di Trevi
Źródło: zbiór własny autora

  • UCZELNIA

Universita La Sapienza to największy w Europie Uniwersytet pod kątem ilości studentów. W roku akademickim 2019/20 zapisanych na studia było 114 tysięcy studentów. Uczelnia ta nie tylko bogata jest w szeroką ofertę kierunków, ale także (patrząc na liczbę studentów) w kultury świata.

Pomnik Medusy. Legenda głosi, że nie można zaglądać w jej oczy, jeśli chce zdać się wszystkie egzaminy
Źródło: zbiór własny autora

Źródło: zbiór własny autora

Kampus Sapienzy znajduje się w dzielnicy San Lorenzo. Większość budynków skupiona jest właśnie na nim, nie bez przyczyny ten obszar należący do uczelni określa się mianem “miasta w mieście”. Warto jednak pamiętać, że niektóre wydziały posiadają swoje budynki poza murami kampusu. W moim przypadku, studiując na Facolta di Econmia – zajęcia miały odbywać się dosłownie 7 minut spacerem od kampusu.

Uczelnia wyposażona jest w biblioteki, kilka stołówek, kawiarni i innych elementów usprawniających studenckie życie.  Kiedy wybija godzina 13 główna stołówka stanowi serce życia uczelnianego. Spotykają się na niej nie tylko studenci włoscy i zagraniczni, ale także wykładowcy i profesorowie ze wszystkich wydziałów. Ciężko wyczuć od czego zależy cena posiłku dla danej grupy osób. Najważniejszą jednak informacją jest to, że dla Erasmusów było to 3 euro. To naprawdę niewiele jak za 4 elementowy obiad. Na wspomniane 4 elementy mogło się składać: sałatka/inna przystawka, mięso, pizza/makaron, owoc/jogurt/pudding. Dla mnie i moich znajomych stołówka stała się codziennym rytuałem i nie wyobrażaliśmy sobie nie zjeść tam obiadu. Choć smaki nie zawsze nam podchodziły – atmosfera tam panująca była nie do zastąpienia.

Wracając do meritum pobytu na Sapienzy, czyli do zajęć – w moim przypadku tylko kilka z nich odbyło się na żywo. Od połowy marca zostały przeniesione one do sfery online. Z racji różnic wynikających ze stref czasowych, w jakich kwarantannę spędzali studenci – wykładowcy na platformę moodle wrzucali prezentacje z plikami audio. Rozwiązanie to choć wygodne, utrudniało znalezienie motywacji do bieżącej pracy. Nie da się jednak ukryć, że poziom jaki reprezentowali sobą wykładowcy Sapienzy był dla mnie jak do tej pory niespotykany, a treści przekazywane przez nich podczas wykładów online odnosiły się do bieżących wydarzeń. Taki zabieg z ich strony pozwalał na lepsze zrozumienie pewnych konceptów, i pewniejsze przyswojenie wiedzy. 

Kiedy rzymski kampus zamienił się w ten online wszyscy zadawali sobie pytania dotyczące egzaminów. Kiedy? W jakiej formie? Może jednak wrócimy do Rzymu? Nic z tego. Finalnie wszystkie moje egzaminy odbyły się online. Dwa pisemnie, jeden ustnie. Wszystkie z nadzorem w postaci kamery oraz systemu Safe Exam Browser.  Zajęcia z Universita La Sapienza choć w wydaniu innym niż oczekiwałam, zdecydowanie spełniły moje oczekiwania i zaspokoiły moją akademickie ego.

Online’owa rzeczywistość
Źródło: zbiór własny autora

Mówiąc o Sapienzy nie można zapomnieć o ESN Roma ASE. Jest to lokalna sekcja największej organizacji studenckiej w Europie – Erasmus Student Network. To właśnie oni, ludzie wchodzący w skład tej organizacji dbali o to, żebyśmy mieli atrakcji pod dostatkiem. Od dalekich wycieczek, przez zwiedzanie Rzymu, wspólne Aperitivo, aż po imprezy. Możliwości i perspektyw było sporo, jednak koronawirus doszczętnie pokrzyżował wszystkim plany.

Podczas zwiedzania Rzymu z ESN Roma ASE
Źródło: zbiór własny autora

 

  • ZAKWATEROWANIE

Rzym raczej nie przewiduje akademików. Nie jest tak, że zupełnie one nie istnieją, ale znaczna większość studentów wynajmowała pokoje w mieszkaniach. Pieniędzy na mieszkanie w wiecznym mieście można wydać ile się chce. Ale chyba nie na tym nam zależy. Oczywiście, urokliwe włoskie mieszkanie z okiennicami, podłogą z kolorowych płytek i balkonem na wieczorne aperitivo brzmi jak marzenie, ale po pierwszym researchu na Facebooku czy Uniplaces gwarantuje, że marzenia się zweryfikują.  Dodatkowo, nie jedziemy na Erasmusa, żeby siedzieć w mieszkaniu. Jeśli na studia wybieramy Sapienzę – zdecydowanie najlepszą dzielnicą będzie San Lorenzo czy Pigneto. Pozostałe są dyskusyjne, wtedy najlepiej szukać blisko przystanku metra. Choć i to może zgubić. 

Conca D’Oro, niedaleko mieszkania
Źródło: zbiór własny autora

Ja mieszkanie, które dzieliłam z czterema innymi osobami znalazłam na Uniplaces. Na mapie wszystko pięknie. Wokół sklepy, bary, a nawet siłownia! Stacja metra w zasięgu kilku minut. Conca D’Oro (wspomniana stacja) była przedostatnią z na linii metra. I to właśnie sprawiało problemy. Często na metro czekałam tak samo długo, jak trwała podróż nim. Lokalizacja trafiona średnio pod kątem uczelni, za to dobrze pod kątem okolicy. Koszty pokoi jednoosobowych w mieszkaniach wahają się między 450-530 euro. Można oczywiście płacić 600, 700, a nawet 800 euro miesięcznie za pokój, ale przedział, który podałam jest tym najczęściej spotykanym.

Widok z okna
Źródło: zbiór własny autora

KORONA-RZECZYWISTOŚĆ

Styczeń. Mój chłopak wraz ze znajomymi ze studiów od grubo ponad pół roku przygotowywali się do konkursu, który miał odbyć się w Hong Kongu. Pamiętam jak dziś moją mamę z przerażeniem w oczach “niech oni może jednak nie jadą”. Już wtedy, na samym początku roku, był wiadomo, że koronawirus krąży po Azji. Ich wyjazd został odwołany. Mój wciąż wydawał się być poza jakimkolwiek zagrożeniem. 

Kto by pomyślał, że miesiąc później to ja znajdowałam się w kraju z największą (na tamten moment) ilością przypadków w Europie. Już w drodze na lotnisko usłyszałam w radiu informację o chińskiej parze w średnim wieku, którzy postanowili zrobić sobie tour po całych Włoszech. Oczywiście byli zakażeni. Mimo to, nikt specjalnie się tym nie przejął.

Końcem lutego ESN Roma ASE organizowało wycieczkę do Wenecji. Nie zastanawiałam się długo – w Wenecji już byłam, wycieczka była dosyć droga, więc stwierdziłam, że to nie dla mnie. Pojechała za to moja koleżanka. Weekendem wycieczki był ten ostatni lutego. Ten, w którym wszystko się zaczęło. Włoskie statystyki z początku kształtowały się na poziomie 30/40 przypadków dziennie, w marcu i kwietniu było to po 7 czy 8 TYSIĘCY zakażeń każdego dnia. 

Kiedy zaledwie po tygodniu zajęć, władze uczelni postanowiło zamknąć Sapienze na najbliższe dwa tygodnie, wspólnie ze znajomymi postanowiliśmy, że każdy z nas wróci do siebie na kilka dni. Dzięki temu w święta wielkanocne spędziliśmy wspólnie we Włoszech. Czy w Rzymie? Pomysły były różne. Zrealizować się ich nie udało. Przytłoczyła nas korona-rzeczywistość. 

Nie chciałam wracać do Polski. Bałam się, że nie wrócę już do Rzymu. Niestety miałam rację. Lądując na krakowskich Balicach 7 marca, po tym jak Straż Graniczna zweryfikowała każdemu temperaturę i odebrała formularze pełne szczegółowych pytań, wyszłam z lotniska nie czekając nawet na bagaż. Żadnego nie nadawałam, bo po co, jestem tu tylko na kilka dni. Kiedy przekroczyłam próg lotniska poleciały mi łzy smutku. Łzy bo jestem w Polsce. Witamy w szarej rzeczywistości. Ja po prostu już chyba wtedy przeczuwałam, że do tego Rzymu nie będzie mi dane wrócić. 

Nie minęły 2 doby o kiedy przyjechałam i Włochy jako pierwszy kraj w Europie podjęły decyzję o zamknięciu granic. Cały kraj stał się czerwoną strefą. Mimo, że mój lot powrotny do Rzymu nie został odwołany – postanowiłam zostać w Polsce. Zrobiłam to głównie dla bliskich. 

Kolejne tygodnie podlewane były codziennym płaczem, ale też nieskończoną nadzieją, że będzie lepiej. Nie było. Do Rzymu nie wróciłam. Rzeczy (bo przecież przyleciałam w tym co miałam na sobie i z laptopem pod ręką) przesłała mi kurierem koleżanka końcem czerwca. Tak zwany “międzyczas” obfitował w wideorozmowy z rzymską ekipą, odkrywanie to coraz kolejnych kategorii w internetowych kalamburach i przede wszystkim uczestniczenie (lub nie) w zajęciach online.

PRZYDATNE LINKI

ESN Roma ASE: https://www.facebook.com/esnromaase 

adres e-mail do Erasmus Office: exchangestudents-eco@uniroma1.it 

Strona internetowa uczelni: https://www.uniroma1.it/it 

Profil na FB uczelni:  https://www.facebook.com/SapienzaRoma 

https://www.facebook.com/SapienzaExchangeStudents

Profil na FB z darmowymi wycieczkami dla studentów zagranicznych: https://www.facebook.com/Freetourroma 

Erasmus in Campus Roma: https://www.facebook.com/ErasmusInCampusRoma 

FATTO, FINITO & DONE

Erasmus w Rzymie nie wyszedł tak jak to sobie zaplanowałam. Oczywiście można wyciągać z tego po kolei życiowe mądrości jak to nie warto nic w życiu planować, bo nieznane przed nami, jak to życie odmienia nas przez przypadki i tak dalej, i tak dalej. Ale nie taki cel tego artykułu, i nie jest to w moim stylu, żeby prawić tu kazania. Co mogę i przede wszystkim chcę na koniec powiedzieć – korzystajcie. One day or day one.

Najlepsze co w Erasmusie – ludzie
Źródło: zbiór własny autora

#OnceErasmusAlwaysErasmus  

Wycieczka do Florencji, taki uśmiech widniał na mojej twarzy codziennie!
Źródło: zbiór własny autora

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat wymian we Włoszech? Przeczytaj inne nasze artykuły:

Ankona

Bari

Bari 2

Bergamo

Katania

Mediolan

Modena

Sassariadidas superstar damen glitzer silber

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.