Erasmus+ w Lille, Francja

Na Erasmusa chciałam wyjechać chyba od zawsze! Jako licealistka z wprawą snajpera wyłapywałam wszystkie wzmianki o tym, że ktoś wyjechał na studia za granicę. Wiedziałam, że mój czas też kiedyś nastąpi i już w pierwszym tygodniu zajęć na uczelni zaczęłam kłuć sobie drogę do mojego wymarzonego wyjazdu.

Jak wylądowałam na Erasmusie w Lille?

Od samego początku studiów wiedziałam co decyduje o przyznaniu stypendium na studia za granicę: wyniki w nauce, znajomość języka i działalność w organizacjach studenckich. Kiedy pierwszego dnia studiów dostałam ulotkę rekrutacyjną Erasmus Student Network zrozumiałam, że nie mogłam sobie wymarzyć lepszej organizacji, która bardziej przybliżyłaby mnie do mojego wymarzonego wyjazdu. I tak zostałam tam 6 lat…. no dobra, ale to nie ta historia!

Erasmus we Francji? Super sprawa, ale jeśli chcecie poczuć prawdziwie francuski klimat, Lille nie jest dobrym wyborem…
Źródło: zbiór własny autorki

Postanowiłam, że na Erasmusa wyjadę na cały rok akademicki – bo po co się ograniczać – na trzecim roku. Studiowałam wtedy Stosunki Międzynarodowe w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, który miał podpisaną niezliczoną liczbę umów. Można powiedzieć – sytuacja idealna, bo ograniczała mnie tylko wyobraźnia. Szykując się do rekrutacji wypisałam sobie z listy uczelni te miasta i uczelnie, które mnie interesowały. Było ich około 20! Dla mnie liczyły się dwie rzeczy – miasto i uczelnia. Pisałam do wszystkich szkół które brałam pod uwagę z pytaniem jakie przedmioty oferują i czy na pewno uczą po angielsku. Na początku nastawiłam się na Paryż i paryskie Science Po, jednak podczas mojej rekrutacji umowa między uczelniami wygasła. Ostatecznie na mojej liście zostały trzy miasta – Lille, Bruksela i Kopenhaga.

Dlaczego wybrałam Lille?

Uczelnia: Science Po Lille

Po pierwsze uczelnia!
Jadąc na swojego pierwszego Erasmusa było dla mnie istotne, aby wyjechać do naprawdę dobrej placówki. Science Po Lille jest szanowaną francuską uczelnią posiadającą prestiżowy status Grande Ecole. Jako, że wtedy swoją przyszłość widziałam jeszcze w dyplomatycznych barwach, taka szkoła w CV, a przede wszystkim w doświadczeniu miała wyglądać bardzo ładnie. Jest to mała szkoła, która wielkością budynku (wtedy jeszcze w starym, pofabrycznym) oraz liczbą studentów bardziej przypominała liceum niż uniwersytet. Zajęć, na które uczęszczałam nie było dużo, jednak były one ciekawe i przede wszystkim, prowadzone w zupełnie inny sposób niż w Polsce.

Lille nie jest typowo turystycznym miastem, chociaż centrum miasta jest bardzo urokliwe.
Źródło: zbiór własny autorki

Niewielka ilość zajęć w moim przypadku wiązała się z koniecznością symultanicznej nauki materiału z Polski, ponieważ musiałam zdać wszystkie egzaminy obowiązujące w moim toku studiów bez chodzenia na zajęcia. Taki eksternistyczny sposób studiowania był, krótko mówiąc, niełatwy i bardzo stresujący. Nieraz zdarzało się, że zamiast cieszyć się z erasmusowego życia – szczególnie w drugim semestrze siedziałam w domu nad książkami, czy pisząc pracę licencjacką. W Lille język oraz tematykę zajęć można było wybrać pod siebie, do wyboru był język angielski, francuski a nawet niemiecki czy hiszpański. Jednym słowem szkoła niesamowicie międzynarodowa i taka niefrancuska 🙂

Na początku września w Lille odbywa się Braderie – wielki pchli targ podczas którego mieszkańcy miasta jedzą całe tony muli z których skorupek restauracje tworzą na ulicach wielkie kopce.
Źródło: zbiór własny autorki

Czy w Lille naprawdę jest tak zimno?

Po drugie miasto!
O Lille przed wyjazdem wiedziałam naprawdę niewiele, a słysząc, że tam się wybieram wszyscy polecali mi film „Jeszcze dalej niż północ”. Lille jest specyficzne, w opinii mojej i wielu francuzów spotkanych na południu Francji – zupełnie nie francuskie! To prawda, Lille o wiele bardziej przypomina pobliską Belgię! Architektura, zagospodarowanie miasta, oraz prawdziwie londyńska pogoda nie odzwierciedla tego, co zwykle uważamy za francuskie. Lille jest Ch’ti!

Vieux-Lille czyli lillijska „starówka”.
Źródło: zbiór własny autorki

To kraina, która w swojej przedziwności chwyta za serce. Ludzie są niezwykle przyjaźni i mijają się kompletnie z ogólnym wyobrażeniem o francuzach. Jak było powiedziane w wyżej przytoczonym filmie „Na północy Francji płacze się tylko dwa razy: jak się przyjeżdża i jak się wyjeżdża”. Te słowa idealnie pasują do Erasmusa w Lille!

Samo Lille jest wielkim-małym miastem. To co zwykle rozumiane jest przez „Lille” to tak naprawdę aglomeracja wielu mniejszych, ciasno połączonych ze sobą miasteczek. Przypomina to trochę dzielnice Warszawy, jednak każda dzielnica to osobne miasto. Samo Lille leży w sercu swojej aglomeracji i liczy zaledwie około 200 tysięcy osób. Jest to urocze, niewielkie, bardzo studenckie miasto. Panuje wręcz poczucie, że tam nikt się nie śpieszy! Mimo swojego uroku, nie jest to szczególnie turystyczna destynacja. Miłośników muzeów na pewno zaspokoi bardzo dobre muzeum sztuki  Palais des beaux-arts  oraz La Piscine w Roubaix.

Typowa zabudowa Lille – wąskie jednorodzinne kamienice.
Źródło: zbiór własny autorki

Czy w Lille jest tak zimno jak myślą Francuzi z południa? W roku akademickim nie należy spodziewać się upałów, a raczej warto wziąć dobrą przeciwdeszczową kurtkę i parasol oraz gruby sweter. Zimy są dosyć łagodne, a temperatura rzadko spada w okolice zera stopni. Tak jak pisałam wcześniej, warto nastawić się na tak zwaną „londyńską pogodę” 🙂

Gdzie w kolejny weekend?

Po trzecie podróże!
Tak jak pisałam we wcześniejszym akapicie, o Lille wiedziałam niewiele, jednak kiedy spojrzałam na mapę okazało się, że jest to niesamowity punkt wypadowy de facto na prawie całą Europę Zachodnią! Wielu moich znajomym spoza Europy, podczas studiowania w Lille za niewielkie pieniądze udało zobaczyć się prawie cały Stary Kontynent. Jak to możliwe? Lille leży w miejscu, gdzie przecinają się chyba wszystkie europejskie szlaki komunikacyjne: kolej, autobusy oraz niezliczone połączenia lotnicze. Oknem na świat są brukselskie lotniska, gdzie można naprawdę sprawnie dojechać za niewygórowaną cenę. Podobnie jest z tymi w Paryżu. Dzięki świetnej ofercie Lotniska Charleroi możemy nie tylko bez większych problemów wracać do Polski, ale poznać niemal całą Europę. Bardziej miejscowo polecam korzystać z BlaBlaCar, autobusów FlixBus, kolei lub oferty studenckiego biura podróży CICE voyages. https://www.cicevoyages.com/fr/index.php .

. Lille jest genialnym miejscem wypadowym, z nowo poznanymi znajomymi ze studiów można pojechać na niezapomnianą wycieczkę na przykład do Amsterdamu!
Źródło: zbiór własny autorki

Podczas moich studiów w Lille miałam okazję zwiedzić prawie całą północną Francję (Lille, Arras, Mons, Calais, Amiens, Dolina Sommy), Belgię z jej perełkami: Brugią, Gandawą, Antwerpią i oczywiście Brukselą. Kilkakrotnie odwiedziłam pobliski Paryż. Udało mi się przejechać pociągiem Eurostar do Londynu, co było nie lada przeżyciem, a bilety z odpowiednim wyprzedzeniem można upolować w przyzwoitych cenach. Dodatkowo pojechałam jeszcze do Lyonu, Grenoble, Amsterdamu, Kolonii, Luksemburga, Monachium i Dublina. Podczas kilkudniowej wyprawy udało mi się zwiedzić niemal całe lazurowe wybrzeże: Nicea, Avingion, Aix-en-Provance, Marsylia, Cassis oraz Monako. Lille daje tak naprawdę nielimitowane możliwości podróży i przy odrobinie wysiłku możemy je zorganizować tak, aby nie zrujnowały naszego budżetu 😉

Lille – Informacje Praktyczne

Jak dotrzeć do Lille?

Lille posiada lotnisko, jednak obsługuje ono niewiele lotów. Najłatwiej z Polski polecieć tanim przewoźnikiem na lotnisko Bruksela – Charleroi i bezpośrednio z lotniska wsiąść w autobus do centrum Lille. Kiedy ja byłam na Erasmusie w Lille, czyli 2014/15, bilet na autobus można było z wyprzedzeniem kupić nawet za 5 euro w jedną stronę. Z Paryskiego lotniska Charles de Gaulle, najłatwiej wsiąść w pociąg i po około 1,5 godzinie wysiąść na stacji Lille Europe.

Półtorej godziny w pociągu i z Lille lądujemy w centrum Londynu!
Źródło: zbiór własny autorki

Ile kosztuje życie w Lille?

Francja nie jest tanim krajem i mimo, że Lille to nie Paryż, ceny wynajmu, a także żywności są wysokie. Budżet to bardzo indywidualna sprawa, jednak myślę, że miesięcznie trzeba liczyć około 700-900 euro na zrównoważone studenckie życie. Wynajem pokoju to około 400-500 euro w zależności od lokalizacji, standardu i szczęścia. Z tego co pamiętam w samym Lille jest drożej niż w miasteczkach wokoło. Transport miejski to koszt około 30 euro miesięcznie. Ja po Lille poruszałam się w większości pieszo. Jednak w mieście jest świetnie zorganizowany transport miejski w tym dwie długie linie metra (jedna z nich dojeżdża niemal do belgijskiej granicy).

200 euro to średni miesięczny budżet na jedzenie i to bez częstego wychodzenia na miasto. Po prostu jedzenie we Francji jest bardzo drogie. Resztę warto sobie przeznaczyć na podróże, ponieważ, jak pisałam wcześniej, z Lille jest niesamowicie dużo do tego sposobności. Jeśli chodzi o rozrywki to przeciętny lunch na mieście to 15 euro, kawa to 2-4 euro.

Ogromną pomocą przy finansowaniu naszego pobytu we Francji może być CAF. Jest to fundusz społeczny do którego można aplikować o dofinansowanie mieszkania. Wynosi ono od 80 euro miesięcznie. Warto aplikować o nie jak najszybciej, ponieważ czas oczekiwania to kilka miesięcy. Niezbędny jest do tego akt urodzenia w języku francuskim (tłumaczenie przysięgłe lub międzynarodowy akt urodzenia z UST). Do przejścia przez procedurę w CAF potrzebne jest również francuskie konto bankowe. Najlepiej założyć je jak najwcześniej, gdyż jak to we Francji, procedury lubią długo trwać 🙂

Czy warto wyjechać na Erasmusa do Lille?

Zdecydowanie tak! Uważam, że Lille jest idealną opcją szczególnie na jeden semestr. Przez te kilka miesięcy na pewno nie będziecie się nudzić, poznacie niesamowitych ludzi i zwiedzicie kawał Europy! Ja po pierwszym semestrze wolałabym zmienić miejsce, ponieważ nie czerpałam już takiej przyjemności z wymiany. Jednak w moim wypadku było to ściśle związane z wymagającymi studiami w Krakowie. Nie wybierajcie Lille, jeśli zależy Wam na typowym francuskim doświadczeniu, bo po prostu go tam nie znajdziecie. Lille jest bardzo flandryjsko-belgijsko-pikardyjskie i warto o tym pamiętać wybierając ten kierunek 🙂 Jeśli jednak macie duszę podróżnika i chcecie poznać Francję z trochę innej strony to coś absolutnie dla Was!

Anna Orkisz

Zapraszam na mojego bloga, vloga i instagram gdzie opowiadam więcej o Erasmusie, życiu we Francji i podróżach 🙂

http://annacomehome.com
https://www.instagram.com/annacomehome
https://www.youtube.com/annacomehome

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.