Erasmus+ W Kaliningradzie, Rosja

Hej! Jestem studentem filologii rosyjskiej. Na Erasmusa pojechałem podczas semestru zimowego na trzecim roku licencjatu. Chociaż miałem do wyboru, jak może się wydawać, bardziej interesujące kierunki wyjazdu jak Bułgaria, Węgry, Łotwa, Estonia czy nawet Grecja, to zdecydowałem się właśnie na Kaliningrad. Biorąc pod uwagę studiowany kierunek, taka decyzja oczywiście nikogo nie może dziwić.

Źródło: zbiór własny

Najłatwiej byłoby wybrać Bułgarię lub Grecję, żeby cieszyć się ciepłem przez większość jesiennych i zimowych miesięcy, ale uznałem, że tam można wybrać się kiedy indziej. Nigdy wcześniej nie byłem w Rosji, dlatego z tyłu głowy pojawiały się obawy, czy oby na pewno był to dobry wybór? Dzisiaj mogę odpowiedzieć, że był to dobry wybór, a Rosja nie jest taka straszna jak ją malują.

Zacznijmy od uniwersytetu – ja wyjechałem na IKBFU (Immanuel Kant Baltic Federal University). Jest to uczelnia głównie dla znających język rosyjski, ponieważ posiadają bardzo mały wybór przedmiotów prowadzonych po angielsku. Jeśli jednak znasz rosyjski, jest to zupełnie inna sprawa – przedmiotów do wyboru jest bardzo dużo, więc nie powinno być problemu ze skompletowaniem takich, które będą odpowiadały tym z uczelni wysyłającej. Ja chodziłem na zajęcia na wydziale humanistycznym, wykładowcy byli przyjaźnie nastawieni, nie robili problemów z zaliczeniami (jeśli któreś przedmioty kończyły się zaliczeniem, to były one w formie referatu albo prezentacji). Chodziłem praktycznie na wszystkie wybrane przeze mnie zajęcia, chociaż gdybym nie chodził, to wydaje się, że nikt „nie robiłby o to afery”. I zajęcia trwają krócej niż w Polsce, bo godzinę i dwadzieścia minut.

Źródło: zbiór własny

Wyjazd do Kaliningradu odbywa się w ramach programu KA107, dlatego stypendium było trochę wyższe i wynosiło 650 euro. Ja zdecydowałem się na akademik (chociaż kwota stypendium spokojnie starczyłaby na wynajęcie małego mieszkania), w którym miesięczna opłata wynosiła około 20-30 zł (!!!). Sam akademik był nowym budynkiem, przeznaczonym dla obcokrajowców i doktorantów, a warunki wewnątrz były lepsze niż w większości domów studenckich w Polsce.

Źródło: zbiór własny

Ceny produktów spożywczych, na tamten moment, były podobne lub trochę niższe niż
w Polsce. Komunikacja miejska (autobus, tramwaj, oba bez rozkładów jazdy) to koszt około
1 zł-1,5 zł za przejazd. Bardzo dobrą opcją był też miejscowy Uber – YandexTaxi, za którego płaci się naprawdę niewiele. Samo miasto jest dość duże (około 500 tys. mieszkańców)
i bardzo rozległe, a rosyjscy kierowcy nie najlepsi, dlatego trzeba przygotować się na stanie
w duuużych korkach. Oprócz tego w mieście funkcjonuje sporo wartych odwiedzenia knajpek
i barów – o ile zjeść można naprawdę tanio i dobrze, to piwo w barach jest już dość drogie.

Źródło: zbiór własny

Pomówmy o samym mieście. Kaliningrad (Królewiec? Konisberg?) nie jest najczęściej odwiedzanym zagranicznym miejscem przez Polaków, dlatego nazwa tego miasta nie wzbudza żądnych skojarzeń (no może poza tanimi papierosami i paliwem). Nie jest to najpopularniejsza opinia, ale jest to bardzo urokliwe i ciekawe miasto. Na wygląd Kaliningradu duży wpływ miały Mistrzostwa Świata w piłce nożnej z 2018 roku. Z okazji tej imprezy miasto zostało gruntownie wyremontowane – stare budynki zostały odświeżone, powstały nowe miejsca oddane do użytku publicznego. W Kaliningradzie nie znajdziemy żadnych wieżowców ani rzucającej się w oczy nowoczesnej architektury, za to co chwilę wzrok przyciągają zabytkowe odrestaurowane budynki. Miasto, z racji położenia blisko morza, poprzecinanie jest małymi kanałami i rzeczkami. Najciekawszymi turystycznymi miejscami są Wioska rybna, gdzie zrekonstruowano dawną zabudowę miasta, a także sąsiadująca z nią tzw. wyspa Kanta, na której znajduje się katedra, a w niej mauzoleum Immanuela Kanta. Wokół katedry „sporo się dzieje” – można tam natknąć się na występy miejscowych artystów czy sklepiki z pamiątkami, jest to też dobre miejsce żeby rozłożyć się z kocem w cieniu tamtejszych drzew. W mieście znajdzie się też coś dla miłośników socrealizmu – masa pomników sowieckich bohaterów, czołgów i samolotów na piedestałach, ale przede wszystkim górujący nad całym miastem Dom Sowietów (który zbudowano, niestety, na miejscu zburzonego zamku krzyżackiego). Budynek jest wyłączony z użytkowania, ale za drobną „opłatą” dla ochroniarza można wejść na jego szczyt i podziwiać panoramę miasta (kolega tak mówił). Z miasta blisko jest też nad morze – tylko 30-40 minut pociągiem lub autobusem do najbliższych nadbałtyckich miejscowości. Będąc w Kaliningradzie, warto skorzystać z okazji i wybrać się do Petersburga i Moskwy, ponieważ ceny biletów lotniczych są znacznie niższe niż oferty lotów z Polski.

Źródło: zbiór własny

Kaliningrad na pewno nie jest i nigdy nie będzie Mekką dla studentów programu Erasmus, ale jest to ciekawa alternatywa dla tych, którzy mają dość oklepanych kierunków wyjazdów i szukają nowych, ciekawych miejsc. Держитесь!

Kacper Drężek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.