Erasmus+ w Wiedniu, Austria

O tym, że w trakcie studiów pojadę na wymianę studencką wiedziałam na długo przed wybraniem kierunku studiów. Na temat tego dokąd się wybiorę, zmieniałam zdanie, jednak finalnie wybór padł na Wiedeń i była to jak dotąd najlepsza decyzja w moim życiu.

Nazywam się Justyna Kokosza i ukończyłam studia licencjackie na kierunku Ekonomii. Na trzecim roku, podczas zimowego semestru zdecydowałam się na wyjazd na Uniwersytet Wiedeński, by studiować tam International Bussines Administration.

Źródło: zbiór własny autora

WIEDEŃ

Zatem dlaczego Wiedeń i Wiedeński Uniwersytet? Powodów była kilka. Po pierwsze Wiedeń to miasto, które od kilku lat odwiedzałam z rodzicami, jednak nasze wizyty były tam krótkie i nigdy nie udało mi się poznać wystarczająco dobrze miasta. Wiedziałam natomiast, że miasto jest magiczne, piękne, bardzo czyste, pełne otwartych i (co było dla mnie zaskoczeniem, ale o tym później) uśmiechniętych ludzi, oraz że chce tam pewnego dnia zamieszkać.

Po drugie, od wielu lat uczyłam się języka niemieckiego i bardzo chciałam nad nim popracować, by bez problemu go używać np. w przyszłej pracy.

Po trzecie, wybór samego Wiednia był dla mnie ważny o tyle, że nie wyobrażam sobie mieszkać w małej miejscowości. Uwielbiam głośne i kolorowe życie dużych metropolii i nie lubię się nudzić, a to miasto zdecydowanie mi to gwarantowało. Miałam do wyboru Uniwersytet Wiedeński oraz Uniwersytet Ekonomiczny w Wiedniu, czyli dwie świetne i znane globalnie uczelnie. Wybrałam tą pierwszą, głównie ze względu na miesięczny kurs językowy, który był w ofercie uniwersytetu (w przypadku zdania końcowego egzaminu, uczelnia zwracała całą sumę studentom UW).

Źródło: zbiór własny autora

Zacznę może od miasta, czyli niezwykle urokliwego Wiednia. Miasto pełne wspaniałych zabytków, tj. Pałac Schonbrunn, Belvedere czy gmach główny Uniwersytetu Wiedeńskiego, który do końca mojego pobytu w stolicy Austrii zachwycał mnie najbardziej. Gdybym miała wskazać moje ulubione miejsce w Wiedniu to byłaby właśnie biblioteka w budynku głównym, która szczególnie w czasie świąt przenosiła moje myśli w zupełnie inną rzeczywistość – dosłownie! Czułam się jak w filmach o Harrym Potterze!

Źródło: zbiór własny autora

Źródło: zbiór własny autora

CZAS WOLNY

Sądzę jednak, że skupiając się wyłącznie na zabytkach i turystycznych miejscach Wiednia, nie da się w pełni zażyć uroku miasta. Siłą Wiednia są bowiem (moje ulubione) kawiarnie i wypełnione po brzegi każdego wieczoru puby. Jednym z moich ulubionych wspomnień są wrześniowe przerwy z moją grupą językową (poznałam tam naprawdę niezwykłych ludzi, z którymi spotykałam się do końca pobytu na wymianie i przyjaźnię się do dnia dzisiejszego) w kawiarni Coffee Pirates, tuż przy kampusie uniwersytetu, gdzie codziennie, wszyscy razem zajmowaliśmy największy stolik i poznawaliśmy się przy najlepszej w Wiedniu Flat White. Bardzo miło wspominam ten czas. Wspaniali ludzie! Miałam w grupie pół świata: Matilda ze Szwajcarii – poznałam ją pierwszego dnia, chwilę przed egzaminem wstępnym i trafiłyśmy do tej samej grupy, Oscar ze Szwecji – jak się okazało, późniejszy kolega ze studiów, Carmella z Holandii czyli jedna z trzech moich ulubionych dusz z Wiednia, Miro z Finlandii – współtowarzysz w późniejszym tripie po Austrii czy np. Vincent z Korei – zawsze służył podpowiedzią podczas naszych zajęć (już zawsze będę pamiętać, że der Spiegel to lustro!).

Źródło: zbiór własny autora

Wieczorami natomiast, spędzaliśmy czas w pubach, najczęściej w tych w okolicach Schwedenplatz. Puby w Austrii to miejsce, gdzie można poznać świetnych ludzi z całego świata, bo każdy kto przyjeżdża do Wiednia, chce spróbować ichniejszych piw. Uwielbiałam te jesienne wieczory w niesamowicie głośnych i zatłoczonych lokalach, które pod koniec listopada zamieniliśmy na jarmarki świąteczne. Tak, te słynne na całą Europę jarmarki, które w żadnym stopniu mnie nie zawiodły. W samym mieście jest ich kilka. Osobiście najbardziej polecam ten na kampusie Uniwersytetu Wiedeńskiego. Nie jest największy, ale moim zdaniem najbardziej klimatyczny. Najczęściej jednak odwiedzałam ten „główny” przy ratuszu, z dwóch powodów. Po pierwsze, mieszkałam obok. A po drugie było tam lodowisko – przepięknie oświetlone, które po świętach (i po usunięciu budek z ozdobami) przekształcono na dwupoziomową, lodową arenę. Naprawdę można tam poczuć ducha świąt …i się przeziębić, czego z własnego doświadczenia nie polecam, szczególnie jeżeli zaplanowaliście objazdówkę po Austrii.

ZWIEDZANIE AUSTRII

W ostatnim tygodniu przed Świętami Bożego Narodzenia, postanowiliśmy z trójką moich znajomych wynająć auto, by w ciągu kilku dni zwiedzić północną część kraju, głównie pod kątem – oczywiście – bożonarodzeniowych jarmarków. Mieliśmy przyjemność zwiedzić Salzburg, Hallstatt czy Gmunden oraz szereg mniejszych miejscowości – wszystko by poczuć ducha świąt. Najbardziej zachwycił mnie oczywiście Hallstatt – uważany za najbardziej urokliwą miejscowość w Europie oraz (tu trochę prywaty) muzeum Red Bulla pod Salzburgiem – polecam wszystkim fanom F1!

Źródło: zbiór własny autora

Źródło: zbiór własny autora

Wracając do typowo studenckich atrakcji – Wiedeń oferuje wiele możliwości spędzania wolnego czasu, praktycznie o każdej porze dnia i nocy. Jednak trzeba przyznać, że nie należy do najtańszych miast. Na obiad trzeba wydać minimum 20 EUR, za dobrą kawę ok. 8 EUR, a za wejście do klubu minimum 15 EUR.

WEIN IN WIEN

Dlatego bardzo miło wspominam nasze „babskie” wieczory z Carmellą, Darią (Polka, którą poznałam na kursie językowym w Wiedniu) – które do dziś nazywamy „Wein in Wien” (obecnie „Wein in Wien online edition”), czy Laurą, moją współlokatorką, która okazała się być najlepszą jaką mogłam sobie wymarzyć. Bardzo tęsknie za całą trójką. Dziewczyny zdecydowanie wpłynęły na moją tak pozytywną ocenę wymiany. Nie wyobrażam sobie mojego pobytu tam bez nich i cieszę się niezmiernie, że mogłam je poznać i oczywiście kontakt mamy do dzisiaj.

Źródło: zbiór własny autora

Nie wiem czy to magia tego miasta, czy po prostu miałam szczęście, ale poznałam tam wspaniałych ludzi. Choć znaliśmy się zaledwie kilka miesięcy, miałam wrażenie, że znamy się całe życie. Dla przykładu opowiem o moich dwóch najgorszych przygodach z Wiednia. Pewnego razu, po dość ciężkim zatruciu (strzeżcie się McDonalda przy Univarsitatsring!), wylądowałam w szpitalu. Moja współlokatorka Laura, spędziła całą noc przy moim łóżku, a gdy wróciłam do naszego akademika przemycała mi croissanty z restauracji hotelowej (akurat wtedy odwiedziła ją mama i nocowała z nią w hotelu), żebym nie musiała wstawać.

Podobnie było gdy tuż przed świętami złapałam grypę i wybraliśmy się w podróż do Salzburga. Czułam się naprawdę fatalnie, a wszyscy dbali o to by było mi lepiej. Miro, czyli nasz fiński student medycyny cały czas pilnował czy mam ciepłą herbatę lub Kinder Punsch – na wersję dla dorosłych nie mogłam sobie pozwolić, bo brałam antybiotyk… Po powrocie, codziennie mnie odwiedzali i robili zakupy, bym nie musiała wychodzić.

Naprawdę z perspektywy czasu, bo przyjaźnimy się do dziś, mogę stwierdzić, że Wiedeń to miejsce pełne  pomocnych i pozytywnych ludzi. To co było dla mnie szokiem, a poniekąd wierzę w narodowe stereotypy (przynajmniej do tej pory się sprawdzały), to fakt, że Austriacy (czyt. Niemcy, bo większość poznanych przeze mnie „rodowitych” Austriaków to byli… Niemcy) wcale nie są chłodni, zdystansowani i niedostępni. Wręcz odwrotnie, na każdym kroku, na uczelni, w sklepie, czy po prostu na ulicy spotykałam ludzi uśmiechniętych, skorych do żartów, a przede wszystkim uprzejmych i pomocnych. Austriaków postrzegam również jako naród bardzo śmiałych i odważnych ludzi, szczególnie w relacjach międzyludzkich. Tam każdy z każdym rozmawia i życzy „miłego dnia” i nie wiem, czy to ich zasługa, ale naprawdę każdy mój dzień w Wiedniu był „miły”.

EKOLOGIA

Kolejnym ważnym aspektem, o którym chciałam opowiedzieć, jest niezwykła dbałość o środowisko, wszechobecne ekologiczne rozwiązania oraz stosunek do zwierząt. W każdym jednym pomieszczeniu, w każdej sali na uczelni znajdują się co najmniej 4 kosze do sortowania śmieci. W sklepach mamy do wyboru produkty w dużej większości ekologiczne, obowiązkowo austriackie, a ponadto w opakowaniach przyjaznych środowisku. Każdy Wiedeńczyk zaopatrzony jest w szklaną butelkę na wodę – oczywiście kranówkę oraz materiałową torbę. Bardzo polecam również austriacką markę „Freitag”, która produkuje torby, plecaki oraz akcesoria ze starych plandek, plakatów. Firma jest bardzo popularna w Austrii i jest jedną z najbardziej proekologicznych tego typu firm na świecie.

Następną kwestią jest pozytywne nastawienie Austriaków do zwierząt. Przede wszystkim zaskoczyła mnie ilość i popularność typowo wegańskich miejscówek, ale to co mnie najbardziej zaskoczyło, a w Polsce mam z tym osobiście problem, to to, że można tam wszędzie zabierać swoje psiaki. Do urzędu, sklepu, restauracji, baru – co więcej, każdy zwierzak dostanie trochę atencji i zostanie potraktowany często lepiej niż swój właściciel.

STUDIA

Wróćmy jeszcze do kwestii studenckich. W Wiedniu miałam okazje uczestniczyć w takich kursach jak: Corporate Finance, Marketing, Business German, Strategy i mój ulubiony hiszpański. Największym wyzwaniem był dla mnie zdecydowanie marketing, z racji tego, że był całkowicie w języku niemieckim, ale z drugiej strony nigdy nie byłam z siebie tak dumna, jak po zdaniu tego egzaminu. Największą przyjemność dawały mi jednak zajęcia z hiszpańskiego – był to kurs intensywny, oczywiście po niemiecku, ale bardzo dużo z niego wyniosłam i nigdy nie przypuszczałam, że w 5 miesięcy można tak dobrze opanować język.

Źródło: zbiór własny autora

Podsumowując, wymiana studencka, to najlepsza przygoda jaka przytrafiła się w moim życiu. Poznałam wspaniałych ludzi, zwiedziłam piękne miejsca, ale przede wszystkim poszerzyłam swoje horyzontu i nauczyłam się wielu rzeczy. Był to też test, który moim zdaniem zdałam. Najmilej wspominam oczywiście ludzi i jestem wdzięczna za każdą jedną osobę, z którą się tam zaprzyjaźniłam – a niestety nie o każdym mogłam tu napisać…

Wiedeń to miasto, które zmienia postrzeganie świata, szczególnie jeżeli przyjeżdża się z Polski. Daje niezliczenie wiele możliwości i jedyne co nas ogranicza to strach (i ewentualnie czas).

Zatem do wszystkich czytających ten artykuł i zastanawiających się nad wyjazdem na Erasmusa, zróbcie to! Nie ma nic wspanialszego niż możliwość studiowania za granicą, poznanie innej kultury i przede wszystkim zdobycie nowych znajomości, które w moim przypadku wiem, że zostaną na długie lata, może i na zawsze.

Dla mnie czas wymiany to najbardziej inspirujący i niezapomniany okres w życiu!

Justyna Kokosza

justynakokosza@op.pl

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat Erasmusa w Austrii? Przeczytaj inne artykuły na naszym blogu:

All good things come to an end… Erasmus w Wiedniu

CEEPUS w Wiedniu

Erasmus w Wiedniu

Witaj (prawie) Wiedniu! – Erasmus w Wiener Neustadt.

Erasmus+ w Steyr, Austria

Erasmus+ w Salzburgu, Austria

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.