Erasmus+ w Izmirze i Muğli, Turcja

Dlaczego nie warto jechać do Turcji na Erasmusa?

Uwaga! Jeśli:

  • nie lubisz podróżować
  • nie lubisz próbować nowych, lokalnych potraw
  • nie lubisz życzliwych i pomocnych ludzi, którzy na każdym kroku proponują Ci herbatę – i w ogóle – jeśli nie lubisz herbaty
  • nie chcesz odpowiadać po stokroć na pytanie „nie boisz się tam jechać?!”
  • a wysokie ceny alkoholu to dla Ciebie wyzwanie…

…to lepiej nie jedź do Turcji!

Widok na góry w Akyace-flagi z okazji Narodowego Dnia Republiki;
Źródło: zbiór własny autora

DLACZEGO ERASMUS?

Jeszcze zanim o Turcji, kilka słów o samym Erasmusie. Kiedyś myślałam, że aby wyjechać na Erasmusa, trzeba znać język angielski w bardzo dobrym stopniu. Jednak po rozmowie z koleżanką (jeszcze na studiach I stopnia) przekonała mnie ona, że wcale tak nie jest. Później poznałam Erasmusów, którzy przyjechali studiować do Katowic (zresztą głównie Turków) i faktycznie część z nich miała bardzo kiepski angielski, ale myślę, że dlatego też wybrali Erasmusa – żeby to zmienić. Następnie po zapoznaniu się z listą uczelni, do których mogłam wyjechać, okazało się, że część z nich owszem wymaga certyfikatów potwierdzających znajomość języka wykładowego na danym poziomie, ale nie wszystkie – w tym tureckie.

Po zakwalifikowaniu się do wyjazdu i przy jednoczesnym załatwianiu wszelkich formalności coraz bardziej jednak utwierdzałam się w przekonaniu, iż dobrze by było jakoś się do tego wyjazdu przygotować, gdyż moje zdolności językowe nie są wystarczające, by studiować po angielsku. Chciałam pozbyć się blokującej mnie bariery, dlatego też przed samym wyjazdem dołączyłam do organizacji studenckiej AIESEC (taka mała reklama).

Zaangażowałam się w projekt, który umożliwił mi regularny kontakt z językiem angielskim nie tylko poprzez wykonywanie różnorodnych zadań, ale też poprzez rozmowy z osobami z innych krajów (podobnie równie dobrą opcją jest projekt ESN Buddy). Dzięki temu wyjeżdżałam z Polski dużo bardziej spokojna i pewna siebie. Jest to według mnie jeden z najlepszych sposobów na naukę języka, jeśli nie możesz wyjechać za granicę, dlatego polecam to rozwiązanie wszystkim mającym obawy co do swoich kompetencji językowych, bądź chcącym je poprawić.

Rzeka Dalyan w Mugli;
Źródło: zbiór własny autora

DLACZEGO TURCJA?

Wybór Turcji na studia w ramach Erasmusa był świadomy i celowy.

Po pierwsze, od dawna interesował mnie ten kraj – jego kultura, a przede wszystkim język, którego chciałam się nauczyć (próbowałam nawet dostać się na turkologię w Poznaniu, jednak niewystarczająca liczba punktów po egzaminie ustnym z angielskiego skutecznie mnie zdyskwalifikowała… A swoją drogą nie znam lepszego sposobu na naukę języka niż wyjazd do danego kraju i faktyczne zetknięcie się z jego „nativami”).

Po drugie, wysokie temperatury, słońce i plaże to coś, co uwielbiam, zresztą ze względu na to, że w Polsce przez ¾ roku jest zimno, nie planuję osiedlać się w niej na stałe.

Warto też dodać, że wcześniej byłam w Turcji już kilkukrotnie (najpierw na wakacjach, później samodzielnie, a także na wymianie międzynarodowej z programu „Youth in Action”), stąd wiedziałam „mniej więcej” czego się spodziewać i wszelkie pytania typu „nie boisz się?” były dla mnie niezrozumiałe i nieistotne.

Plaża w Akyace,
Źródło: zbiór własny autora

MIASTO

O dobrym wyborze pierwszej z uczelni utwierdzili mnie znajomi z Turcji – określali Izmir jako najlepsze miejsce – tętniące studenckim życiem i swobodą. I nie mylili się – okazało się, że faktycznie w większości są tam wyedukowani ludzie o otwartych umysłach, a miasto pełne jest atrakcyjnych wydarzeń kulturalnych i artystycznych (warto tu zaznaczyć, że ogólnie Turcy są bardzo umuzykalnieni, mają świetne wyczucie rytmu, uwielbiają tańczyć, śpiewać i grać na instrumentach, co można zaobserwować chociażby na ulicach).

Izmir to ogromne miasto, żeby nie powiedzieć mały kraj. Jest trzecim, co do wielkości miastem w Turcji (po Stambule i Ankarze) i odległości mogą przyprawiać o zawrót głowy – zresztą sama Turcja jest przecież dwukrotnie większa niż Polska.

Z kolei Muğla okazała się miejscem dużo spokojniejszym, mimo iż jej terytorium jest nieco większe niż Izmir (mam tutaj na myśli nie tyle miasto, ile powierzchnię całej prowincji) i paradoksalnie Izmir dzieli się na 30, a Muğla jedynie 12 części, tzw. dystryktów. Jednak wydaje mi się, że Muğla w większości pokryta jest lasami, jeziorami i naturalnym krajobrazem, natomiast Izmir skupia w sobie raczej zabudowę miejską oraz zabytki.

Parasolki w centrum Mugli;
Źródło: zbiór własny autora

ZAKWATEROWANIE

W obu miastach do wyboru są dwie główne opcje (jak chyba przy każdej wymianie studenckiej): akademiki oraz kwatery/mieszkania prywatne, z tą różnicą, że w Muğli są to najczęściej domki letniskowe, wynajmowane turystom w czasie wakacji.

W Turcji akademiki mają tę zaletę, że najczęściej są najtańszą opcją i położone są blisko uczelni lub na terenie samego kampusu, a więc automatycznie odpada opłata za dojazd na zajęcia. I na tym kończą się zalety, ponieważ trzeba brać pod uwagę fakt, że akademiki wyglądają nieco inaczej niż w Polsce: między innymi obowiązuje podział płci oraz tzw. godziny policyjne, o imprezach i sprowadzaniu gości można raczej zapomnieć.

Odnośnie mieszkań prywatnych trzeba również przygotować się na to, że są one bardzo słabo ocieplane i niewyposażone w ogrzewanie ani kaloryfery (jedynie klimatyzacja, która pobiera sporo prądu, a i tak jest mało skuteczna), ponieważ przez większą część roku panują tutaj wysokie temperatury. Dlatego szczególnie w czasie semestru zimowego warto odpowiednio się do tego przygotować, (jak również zabrać swoją własną kołdrę i poduszkę – ja swoją pierwszą noc spędziłam przykryta ręcznikiem), chociaż i początki semestru letniego przynajmniej w moim przypadku nie należały do najcieplejszych i sporo padało. Tak naprawdę zależy od sezonu oraz miasta i obszaru, w jakim będziecie, Turcja pod względem klimatu jest bardzo zróżnicowana. Ja niestety przy obu wyjazdach trochę się przeliczyłam i wzięłam za mało ciepłych, a za dużo letnich rzeczy. W dodatku jestem zmarzluchem, więc marzłam.

W Izmirze mieszkałam w dzielnicy Buca, a dokładniej Sirinyer. Co prawda jest to bardzo dobra lokalizacja, jeśli chodzi o transport, sklepy, bliskość do bazaru itp., jednak jak dla mnie to miejsce było zbyt tłoczne i hałaśliwe, do uczelni musiałam dojeżdżać ok. 30 min., co nieraz wydłużało się ze względu na ogromne korki, dlatego osobiście nie polecam Bucy (przy okazji w j. tureckim „c” czytamy jak „dż”). Szczególnie mieszkań w okolicy meczetów – codzienne nawoływania Muezzina do modlitwy po pięć razy dziennie bywa irytujące, szczególnie przed egzaminem czy po imprezie.

Podczas drugich studiów zamieszkałam w Akyace – mieście oddalonym od uczelni również dobre 30 min. i w dodatku za górami, za lasami (dosłownie), ale jak mówili moi znajomi, jest to istny raj na ziemi i znowu mieli rację. Piękne, turystyczne miejsce, choć trochę martwe i opustoszałe poza sezonem wakacyjnym. Wydaje mi się też, że generalnie odwiedzają je raczej lokalni, mam na myśli Turków, a turyści zagraniczni to w większości poszukiwacze przygód i mniej znanych miejsc, backpackersi itp. Stąd miejsce to jest nieskażone masową turystyką, ma swój własny urok, jest naprawdę niezwykłe i niepowtarzalne. Jednak nie ukrywam, że aby załatwić ważniejsze sprawy (i np. lepiej zjeść), trzeba udać się do centrum Muğli. To trochę tak jak z mieszkaniem na wsi.

Typowe tureckie śniadanie – Akyaka;
Źródło: zbiór własny autora

ROZRYWKI

Jak już wcześniej wspomniałam – Izmir to ogromna metropolia, dlatego rozrywek znajdziecie masę – od zatłoczonych klubów i barów w dzielnicy Alsancak, przez bazar i charakterystyczną Wieżę Zegarową na Konaku, po atrakcje turystyczne takie jak antyczne zabytki (starożytny amfiteatr w Efesus, w Şirince znajdziecie różnorodne słodkie wina) czy piękne plaże (np. Çeşme, Urla, a także niedaleko, bo już terytorialnie poza Izmirem, ale równie urokliwy kurort Kuşadasi) oraz inne piękne dzielnice Izmiru (Karşıyaka, Foça, Seferihisar). Słowem – jest tam co robić i na pewno nie będziecie się nudzić niezależnie od tego, czy nastawiacie się na imprezy, czy zwiedzanie okolicy (najlepiej połączyć jedno z drugim) Poza tym w Izmirze organizuje się dużo eventów oraz festiwali studenckich i nie tylko, np. Festiwal Wina. Muğla ma trochę mniej do zaoferowania dla imprezowiczów, festiwale są pojedyncze, organizowane w okolicznościach przyrody i raczej bardziej kameralne. W samym centrum miasta również znajdziecie wiele barów i pubów, może nawet i klubów (niestety nic mi na ten temat nie wiadomo), sklepów i główny bazar. Na pewno polecam kręgielnię – mała, ale tania i przytulna.  Także wokół uczelni w dzielnicy Kötekli sporo się dzieje, ponieważ mieszka tam większość studentów.

Biblioteka Celsusa w Efezie;
Źródło: zbiór własny autora

Natomiast Akyaka, w której mieszkałam, oferuje więcej natury: morze z widokiem na góry, zatoczki oraz lasy, a w nich miejsce na camping, są domki do wynajęcia i pola namiotowe. Centrum jest naprawdę malutkie, nie sposób się tutaj zgubić, wszyscy się znają, natomiast ludność lokalna ma raczej ograniczoną znajomość języka angielskiego, szczególnie osoby starsze, młodzi jako tako dają radę, ale generalnie nie ma tragedii. Jest jedna, dość mała ulica z pubami, zero klubów i większych obiektów, za to blisko portu rybackiego, gdzie znajdziemy świeżo złowione ryby oraz popłyniemy na krótki rejs po okolicy. Niedaleko znajduje się plaża dla kitesurferów. Warto wybrać się także na bazar w sąsiedniej wsi Gökova, idąc wzdłuż strumyka i okolicznych restauracji, nieco dalej jest także hotel ze stadniną dla koni. Polecam też wycieczkę po innych dystryktach takich jak np. Marmaris, Datça, Fethiye (szczególnie malownicze Ölüdeniz – polecam paragliding, czyli skok ze spadochronem – niezapomniane przeżycie!), Bodrum, Köyceğiz (przepiękna rzeka Dalyan i kąpiele błotne w Sultaniye).

Paragliding, skok ze spadochronem nad Oludeniz (Fethiye);
Źródło: zbiór własny autora

TRANSPORT

Jeśli chodzi o transport, to najpopularniejszą i najtańszą opcją jest łapanie stopa. Jest to w Turcji bardzo popularne, pewnie dlatego, że do niektórych miejsc czasami naprawdę ciężko się dostać (np. z Muğli do Akyaki czy Gökovej, szczególnie późną porą, a zdarza się też, że busy jeżdżą przepełnione). Poza tym wiąże się to z typową turecką życzliwością i chęcią niesienia pomocy, szczególnie osobom spoza Turcji, jest to bowiem dla nich bardzo fascynujące i na pewno będą próbowali nawiązać z Wami dialog, stąd polecam osobom chcącym rozwinąć podstawy. tureckiego, tym bardziej, że dialog oraz pytania wyglądają za każdym razem prawie tak samo). W większych miastach takich jak Izmir znajdziemy kilka opcji: metro, Izban (takie powiedzmy metro na powierzchni?), regularne autobusy oraz malutkie busiki, czyli dolmusze, które wszędzie się zatrzymują, a w ostateczności taxi. Chyba każde miasto posiada swoją własną kartę transportową z dodatkowymi zniżkami dla studentów, choć w Muğli ceny biletów są znacznie wyższe. Poza wymienionymi lokalnymi środkami, działa wiele firm oferujących transport międzymiastowy – najpewniejsze to Pamukkale i Kâmil Koç. Polecam ceniącym sobie wygodę: niedrogo, z przekąskami i napojami oraz ekranem oferującym filmy, gry, radio, tv, zazwyczaj jest także Internet, chociaż różnie bywa z jego jakością. Loty na terenie Turcji także są nie najdroższe, szczególnie liniami Pegasus Airlines czy Atlas Global.

Wapienne tarasy Pamukkale;
Źródło: zbiór własny autora

STUDIA

Pierwszy wyjazd realizowany był z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, gdzie byłam na drugim stopniu Gospodarki Turystycznej. W Dokuz Eylül University studiowałam jednak Tourism Management, ale dzięki zgodzie obu uczelni mogłam realizować kursy z różnych poziomów, także studiów licencjackich (było to dla mnie istotne, ponieważ nie studiowałam turystyki na pierwszym stopniu, poza tym w Turcji działa nieco inny system – studia pierwszego stopnia trwają cztery lata i rozpoczyna go obligatoryjny rok edukacji jedynie samego języka angielskiego). Program udało mi się ułożyć w taki sposób, by od poniedziałku do środy chodzić na zajęcia, natomiast resztę tygodnia spożytkować na podróże i imprezy J Muszę jednak przyznać, że zaskoczył mnie wysoki poziom kursów i nie mogłam całkowicie sobie odpuścić, ponadto prowadzone były listy frekwencyjne. Część przedmiotów kończyła się egzaminem, a część wymagała przygotowania projektu lub wykonywania ćwiczeń na zajęciach i zadań domowych (tzw. assignments). Łącznie miałam aż siedem przedmiotów i początkowo naprawdę zaskoczyła mnie ilość pracy. Przy projektach kilkuosobowych musiałam dogadać się z innymi studentami, którzy nierzadko mieli spory problem z językiem angielskim, co było dla mnie niezrozumiałe przy studiach na wydziale z zajęciami wyłącznie w j. angielskim, choć jak się później okazało, nie tylko. Zresztą winni byli sami profesorowie, którzy bardzo często przełączali się na język turecki i nieraz ¾ było dla nas niezrozumiałe. I jak chyba na każdej uczelni – część zajęć była naprawdę ciekawa i merytoryczna, natomiast niektóre wymagały drzemki.

Akyaka – widok na góry w lesie;
Źródło: zbiór własny autora

Drugi wyjazd realizowałam już na Uniwersytecie Śląskim. Swoją drogą dlatego, że w czasie mojej pierwszej wymiany w Turcji faktycznie często dochodziło do różnych zamachów terrorystycznych (co zresztą zaowocowało tematem mojej pracy magisterskiej), po tych zdarzeniach wiele uczelni zerwało porozumienia z tureckimi. Ponadto w Turcji zamknięto prywatne uczelnie lub przemianowano je na publiczne, by mogły być pod kontrolą państwa. Tak czy siak, po powrocie z Izmiru, podjęłam jednocześnie drugi kierunek: Coaching i Doradztwo Filozoficzne. Udało mi się zakwalifikować na wyjazd do Muğli, jednak jak się potem okazało, mogłam studiować jedynie filozofię i w dodatku w ramach zajęć indywidualnych (po pierwsze ze względu na brak zajęć w j. angielskim, po drugie studia magisterskie w Turcji są rzadko podejmowane i przy tak małej liczbie studentów zajęcia właściwie się nie odbywają, studenci współpracują lub asystują profesorom). Było to ciekawe doświadczenie i miałam szczęście trafić na samych przesympatycznych nauczycieli, część z nich stawiała na pracę indywidualną, a część prowadziła normalne zajęcia. Tak czy inaczej, w obu przypadkach absolutnie nie mogę powiedzieć złego słowa na temat profesorów, którzy byli fantastyczni, pomocni i wyrozumiali (choć słyszałam, że nie wszyscy mieli takie szczęście). Przede wszystkim poznałam świetnych ludzi i nawiązałam ciekawe znajomości, z większością z nich utrzymuję stały kontakt, a czasami zdarza się, że poznaję nowe osoby, które studiowały na tej samej uczelni – głównie mam tu na myśli DEU w Izmirze. Moją radą jest, aby mimo działalności ESNu i innych studentów Erasmusa, starać się poznać i wtopić w lokalną ludność i lokalnych studentów.

Mugla University – brama główna;
Źródło: zbiór własny autora

ORGANIZACJE STUDENCKIE

W Dokuz Eylül University w Izmirze działa kilka sekcji Erasmus Student Network, praktycznie każda z uczelni posiada swoją własną i to na ich pomoc możecie liczyć najbardziej (przynajmniej przed wyjazdem oraz na początku). Na Alsancaku działa również oddział wspomnianej przeze mnie organizacji AIESEC. Poza tym na swoim wydziale poznałam prężnie działający Business Club, ale pewnie jest ich więcej.

W Muğla Sıtkı Koçman Üniversitesi również działa wiele kół i stowarzyszeń, np. teatralnych, wokalnych, czy sportowych, jednak nie istnieje oddział ESN-u, ale jeśli potrzebujecie pomocy, to na pewno uzyskacie ją u swoich koordynatorów wydziałowych, profesorów, czy w biurze wymiany międzynarodowej. O wiele spraw warto także pytać rówieśników, czyli lokalnych studentów, a także zagranicznych, studiujących regularnie.

Kapadocja – lot balonem;
Źródło: zbiór własny autora

PODSUMOWANIE

Zwiedzać, zwiedzać i jeszcze raz zwiedzać. Poza wspomnianymi przeze mnie wcześniej miejscami, uważam, że trzeba zobaczyć wapienne osady Pamukkale (z tureckiego tłumacząc „bawełniany zamek/twierdza”) i odbyć lot balonem w Kapadocji – mieście stworzonym z wulkanicznych form skalnych. Warto korzystać z przepysznych, świeżych warzyw i owoców, a także aromatycznych przypraw (najtaniej oczywiście na bazarze J). Uważam, że Turcja leżąca na styku Azji i Europy to jeden z najciekawszych krajów do odbycia Erasmusa, ponieważ jest ogromna, ale dzięki temu chyba nigdzie indziej nie spotkacie takiej różnorodności.

Dokuz Eylül University

Tourism Management

Muğla Sıtkı Koçman Üniversitesi

Philosophy

MIASTO Izmir Muğla
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Buca/Sirinyer Akyaka/Gaye Apart
ROZRYWKA Alsancak, Konak, okoliczne miasta, festiwale, kluby, imprezy. Centrum Muğli – np. kręgle, plaża w Akyace, Gökova – bazar.
TRANSPORT Izban, metro, autobusy, dolmusze, taxi, autostop – karta transportowa Izmir Beleyesi Busy, dolmusze, autostop – karta transportowa Mugla Beleyesi
ORGANIZACJE STUDENCKIE/

WSPARCIE

ESN DEU, AIESEC Izmir, Business Club (Business Faculty) Koła teatralne, wokalne, sportowe, international office, lokalni studenci
ZAKWATEROWANIE Akademiki, mieszkania prywatne Akademiki, domy letniskowe i apartamenty wakacyjne.
TYP MIEJSCA Duże miasto, wiele imprez i eventów, duża grupa Erasmusów (ok. 60 osób)  Małe miasteczko otoczone wsiami, plaża, natura, lasy, góry, cisza i spokój, mniej się dzieje szczególnie poza sezonem, ale miejsce bardzo turystyczne, tylko kilka osób na Erasmusie

W razie dodatkowych pytań czy wątpliwości piszcie śmiało: barbara.buska@gmail.com

Możecie mnie również znaleźć na Instagramie jako buskanka 🙂

Barbara Buska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.