„Pokolenie Erasmusa” w Pizie, Włochy

Czy kiedykolwiek myśleliście o spędzeniu semestru w słonecznej Toskanii? Piza to urocze
włoskie miasteczko położone na zachodnim wybrzeżu kraju nad rzeką Arno. Jest to miejsce
narodzin renesansu i kolebka rzeźbiarstwa, wszystkim powszechnie znana ze swojego
najsłynniejszego zabytku – Krzywej Wieży.

Piza, jak większość włoskich miasteczek, to zdecydowanie miejsce, w którym nie można się
nudzić. Życie studenckie przenika się z życiem miejskim, co z pewnością sprawia, że można
tam doświadczyć prawdziwego ,,Erasmus Experience”.

Najbardziej charakterystyczne miejsce w Pizie,
źródło: http://www.italia.it/it/idee-di-viaggio/siti-unesco/pisa-e-piazza-dei-miracoli.html

Czytaj dalej

Erasmus+ w Lille, Francja

Wyjazd na Erasmusa jest jak wyrzucenie kogoś z jednej rzeczywistości, a wrzucenie do zupełnie innej. W jednej są pewne przyzwyczajania, wszystko ma swój rytm, a w drugiej trzeba wszystko stworzyć od nowa i odnaleźć się w zupełnie innym świecie. Jednak zacznijmy od początku.

Dostałam się na stypendium Erasmus plus na semestr zimowy roku akademickiego 2016/2017 do Francji, a dokładnie do miasta Lille. Wiele osób pytało mnie, dlaczego wybrałam to miejsce. Nigdy nie miałam jednego wymarzonego miasta, gdzie chciałbym spędzić wymianę. Lille wydawało mi się idealne, ponieważ nie jest tak duże jak stolica kraju, ale też nie jest zbyt małe. Istotną kwestią była dla mnie uczelnia. Wiedziałam, że jeżeli decyduje się na wyjazd, to na taką uczelnię, która będzie na stosunkowo wysokim poziomie. Science Po Lille to druga (po Science Po Paris) uczelnia, jeśli chodzi o nauki polityczne we Francji – czułam, że dobrze wybrałam.

Centrum Lille, źródło: zbiór własny

Centrum Lille,
źródło: zbiór własny

Czytaj dalej

Praktyki Erasmus+ na Minorce, Hiszpania

Jako studentka drugiego roku Turystyki, musiałam zaliczyć praktyki obowiązkowe. Wizja odbywania ich w Polsce jakoś szczególnie do mnie nie przemawiała. Chciałam połączyć przyjemne z pożytecznym i wyjechać gdzieś za granicę. Zaczęłam szukać pracodawców w różnych krajach. Co do jednego byłam pewna – kraj śródziemnomorski, plaże i palmy. Tak trafiłam na firmę Animafest zajmującą się rekrutowaniem studentów właśnie na praktyki w dziedzinie hotelarstwa, turystyki i gastronomii. Wystarczyło wypełnić formularz zgłoszeniowy, a następnie odbyć rozmowę kwalifikacyjną przez Skype’a. Nic trudnego – cała rozmowa trwała raptem 10 min, podczas których rekruter szukał dla nas miejsca odbywania praktyk. Jeśli chodzi o firmę Animafest, jedyne, czego potrzebujemy to cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. 🙂 W taki sposób 30.06.2016 roku zaczęła się moja przygoda z jedną z hiszpańskich wysp, a mianowicie Minorką, znajdującą się w archipelagu Balearów. Lot miałam z przesiadką w Barcelonie, niestety wymagało to spędzenia nocy na lotnisku i czekania na kolejny lot na wyspę. Byłam tak zestresowana, że nie jadłam nic od czwartku rano do piątku wieczorem. Kiedy doleciałam wreszcie na lotnisko Mahon, czekał na mnie zamówiony wcześniej przez internet transfer do miejsca docelowego.

Calan Bosch - miejsce , w którym odbywałam praktyki, źródło: zbiór własny

Calan Bosch – miejsce , w którym odbywałam praktyki,
źródło: zbiór własny

Czytaj dalej

Praktyki Erasmus+ w Lloret de Mar, Hiszpania

Czy możecie wyobrazić sobie coś lepszego niż spędzenie 3 miesięcy nad morzem i wygrzewanie się w promieniach gorącego słońca, w miasteczku położonym na skałach z niesamowitymi widokami? Jeśli to jest to, o czym marzycie, dobrze trafiliście!

Dlaczego Hiszpania? Szczerze mówiąc, od razu wiedziałam, że jeżeli będę wyjeżdżać na praktyki, to tylko do Hiszpanii. Przed wyjazdem uczyłam się hiszpańskiego przez rok i po prostu zakochałam się zarówno w języku, jak i samym kraju! Przyciągnęła mnie muzyka, kultura, obyczaje oraz ludzie. Odwiedzić ten kraj było moim wielkim marzeniem, które spełniło się dzięki programowi Erasmus+!

Wybrzeże Lloret de Mar żródło: zbiór własny autora

Wybrzeże Lloret de Mar
źródło: zbiór własny autora

Czytaj dalej

Erasmus+ w Gandawie, Belgia

Zanim wyjechałam na wymianę, o Belgii wiedziałam tyle, co przeciętny turysta, a może nawet i mniej. Po pierwsze – dobre piwo, po drugie – dobra czekolada, a po trzecie – frytki. Wykwintnym piwoszem nigdy nie byłam, od czekolady wolę drożdżówkę z serem (#truefact), a frytki jadam może dwa razy do roku. W tym momencie nasuwa się zasadnicze pytanie: How, the hell, did you end up there?- już tłumaczę. 😉
Po 4 latach działalności w organizacji studenckiej ESN (Erasmus Student Network) i ciągłej styczności z Erasmusami, miałam wrażenie, że w pewnym sensie już przeżyłam swoją wymianę, przynajmniej jeśli mowa o jego rozrywkowej stronie. Doszłam do wniosku, że jeżeli wyjadę, to chcę ten czas spędzić produktywnie i aktywnie. Po pierwsze, szukałam dobrej uczelni, a po drugie dobrej lokalizacji, żeby móc jak najwięcej podróżować.
Z uwagi na moją słabość do rudych facetów i irlandzkiego akcentu byłam na 99% zdecydowana na Dublin, jednak Erasmus w stolicy, to zazwyczaj nie najlepszy pomysł. Ostatecznie padło na małe średniowieczne miasteczko w północno-zachodniej części Belgii o tajemniczej nazwie Ghent (staram się unikać spolszczonej nazwy „Gandawa”, ponieważ moim zdaniem w ogóle nie oddaje uroku tego miejsca) .

Widok na rzekę Leie i zabytkowe kamienniczki źródło: zbiór własny autora

Widok na rzekę Leie i zabytkowe kamienniczki
źródło: zbiór własny autora

Czytaj dalej

Must Be: Sosnowiec, Polska

„Ale super, dostałam się na Erasmusa do Nicei!” usłyszałam od mojej znajomej z uczelni i niecierpliwie czekałam, aż zada mi to jedno, najważniejsze pytanie. W końcu padło z jej ust „A ty? Jedziesz gdzieś? Dawaj, pewnie jakaś petarda!”, wyprostowałam się, wzięłam głęboki oddech, na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech „Jadę do centrum wszechświata.” i widząc, że dziewczyna za nic nie wie, o czym mówię, po chwili dodałam „No do Sosnowca, super, co nie?!”. Z tego wszystkiego podskoczyłam z radości i zaczęłam klaskać w dłonie. Chyba byłam jedyną osobą, która była podekscytowana tym wyjazdem, bo patrząc po minie mojej koleżanki można było sądzić, że nie zazdrości mi ani trochę.

Czytaj dalej

Wymiana w GVSU, Michigan, USA

Ty też możesz studiować w USA!

Czy wyjeżdżając na wymianę spodziewałam się, że dzień przed wyborami prezydenckimi zobaczę na żywo Donalda Trumpa i Hilary Clinton? Że uda mi się zwiedzić 18 stanów, a nowy rok przywitać w Las Vegas? Zajadać się słodkimi babeczkami z bekonem, a na pasterce w Chicago spotkać polskiego boksera Andrzeja Gołotę? Czy myślałam wcześniej o wygrzewaniu się na plaży w Miami lub chodzeniu po Alei Gwiazd w Hollywood?
Brzmi to jak czyste szaleństwo? Przekonajcie się sami!

Widok na Manhattan, Nowy York. Źródło: zbiór własny autora

Widok na Manhattan, Nowy York.
Źródło: zbiór własny autora

Czytaj dalej

Praktyki Erasmus+ na Krecie

Praktyki na Krecie w Minos Hotel****

Chciałabym się podzielić swoim doświadczeniem związanym z praktykami na Krecie w 4-gwiazdkowym hotelu na stanowisku kelnerka/asystent barmana. Od razu mówię, żebyście się nie bali i wyjeżdżali na takie wymiany! Od dzieciństwa interesowałam się mitologią Starożytnej Grecji. Chciałam kiedyś nawet tam zamieszkać! Ponieważ pierwsze legendy urodziły się na niesamowitej wyspie Krecie, łatwo się domyślić, czemu wybrałam tę wyspę. ☺

Widok na Akropolis i starą część miasta

Widok na Akropolis i starą część miasta

Czytaj dalej

Praktyki Erasmus+ na wyspie Gozo, Malta

Gozo, a w zasadzie Ghawdex, czyli druga co do wielkości wyspa archipelagu Wysp Maltańskich, to miejsce gdzie spędziłem trzy niezapomniane miesiące mojego życia. Malta to kraj składający się z kilku wysp, ale tylko na dwóch z nich mieszkają prawowici obywatele Malty. Jest jeszcze bardzo mała wyspa, Comino (malt. Kemmuna), na której jest czterech obywateli, ksiądz i policjant oraz dwa hotele. Wyspa przeznaczona jest tylko dla turystów, gdyż został wprowadzony zakaz jej zaludniania. Reszta to małe i mikro wysepki, przepiękne widoki oraz zatoczki i plaże do relaksu i podziwiania Morza Śródziemnego.

Slackline (chodzenie po taśmach) nad Blue Hole, w tle Azure Window Źródło: zbiór własny autora.

Slackline (chodzenie po taśmach) nad Blue Hole, w tle Azure Window
Źródło: zbiór własny autora.

Czytaj dalej

Praktyki Erasmus+ w Mojácar, Hiszpania

Praktyki w czterogwiazdkowym hotelu ,,Best Indalo’’ w Mojácar (Hiszpania)

O wyjeździe na praktyki zagraniczne Erasmus zaczęłam myśleć po wcześniejszej wymianie studenckiej do Chorwacji, dzięki której zyskałam więcej odwagi i determinacji do poznawania nowych, odległych miejsc. Był to już dla mnie ostatni rok studiów magisterskich, kierunku turystyka i rekreacja, a więc zarazem ostatni dzwonek na przygodę z praktykami zagranicznymi. Magisterka odeszła więc na drugi plan, a ja myślami byłam już gdzieś daleko od Polski. Pierwsze pytanie, które pojawiło się przy wyjeździe na praktyki zagraniczne to: GDZIE? W moim przypadku odpowiedź była prosta: kierunek – HISZPANIA. Zawsze chciałam nauczyć się języka hiszpańskiego, i choć w czasie studiów miałam możliwość uczestniczenia w lekcjach tego języka, którego podstawy już znałam, to jednak mimo wszystko nie to samo co pochłanianie go poprzez styczność z mieszkańcami Hiszpanii. Ciekawiła mnie także kultura hiszpańska, którą także chciałam poznać, a cudowny klimat hispzański tylko umacniał mnie w przekonaniu, że to tam muszę się znaleźć tego lata. Dodatkowo studiując turystykę i rekreację wiedziałam, że Hiszpania będzie miała dużo do zaoferowania w tej branży.

Plaża w Mojácar Źródło: zbiór własny autora

Plaża w Mojácar
Źródło: zbiór własny autora

Czytaj dalej