Erasmus+ na wyspie Réunion, Francja

Dzięki programowi Erasmus miałam okazję spędzić prawie pięć miesięcy we Francji. Jednak nie trafiłam do Francji metropolitalnej, którą wszyscy znają. Zamieszkałam na wyspie La Réunion, która jest departamentem zamorskim Francji i znajduje się na Oceanie Indyjskim, między Madagaskarem a Mauritiusem.

Już od liceum wiedziałam, że wyjadę kiedyś na wymianę studencką. Czułam, że wyjazd na studia za granicę, poznanie nowych ludzi, nowej kultury, nauka języka pozwoli mi się rozwinąć i będzie super doświadczeniem.

Na drugim roku studiów (turystyka i rekreacja na jednej z poznańskich uczelni) nie mogłam się doczekać składania wniosków i wybierania kierunków na Erasmusa. Moim pierwszym i drugim wyborem była Hiszpania, kierunek bardzo oblegany. Francję wpisałam na trzecie miejsce, bo w liceum uczyłam się francuskiego i chciałam zwiększyć swoje szanse na wyjazd. Byłam nastawiona na Hiszpanię, a tymczasem trafiłam na Réunion. Nie wiedziałam nic o tym tajemniczym miejscu! Wystarczyło jednak kilka przeczytanych artykułów w internecie, żebym wiedziała, że lepiej trafić nie mogłam. Stwierdziłam, że Erasmus w takim nietypowym i dalekim miejscu będzie wielką przygodą i wyzwaniem.

La Reunion z lotu ptaka – widok na plaże zachodniego wybrzeża,
Źródło: zbiór własny autora

Hinduska świątynia niedaleko stolicy wyspy Saint-Denis,
Źródło: zbiór własny autora

Université de la Réunion

Mój uniwersytet miał umowę z Université de la Réunion, którego główny kampus znajduje się w Saint-Denis, stolicy wyspy. W ramach Erasmusa studiowałam na wydziale “biznesowym” (École Universitaire de Management), na kierunku związanym z turystyką – Gestion des Activités Touristiques. Zajęcia odbywały się od poniedziałku do piątku, rano i po południu.

Wszystkie zajęcia były obowiązkowe, na każdym wykładzie była lista obecności. W całym semestrze można było mieć tylko trzy nieobecności! Na innych kierunkach, tych oferowanych na głównym kampusie uniwersyteckim, nie było aż tak rygorystycznie. Przedmioty na wydziale biznesowym były bardzo nisko punktowane – 2 lub 3 punkty ECTS, czasami nawet 1 punkt! Na szczęście uczęszczałam też na specjalne zajęcia dla Erasmusów: kurs języka francuskiego i kurs dotyczący kultury i środowiska wyspy La Reunion. Te zajęcia były wyżej punktowane.

Widok na akademik i kampus uniwersytecki,
Żródło: zbiór własny autora

Na moim wydziale nie było dużej taryfy ulgowej dla Erasmusów. Wszystkie zajęcia odbywały się po francusku. Nie omijały nas prace w grupach czy prezentacje po francusku przed całą salą. Pracowaliśmy równie ciężko, jak nasi znajomi z Reunionu. Warunki zaliczenia nie odbiegały  od tych obowiązujących na polskich uczelniach: trzeba było chodzić na zajęcia, a następnie podejść do egzaminu, najczęściej pisemnego.

Zajęć i nauki było sporo, ale Erasmusi wiedzą jak wykorzystać każdą wolną chwilę. Uniwersytet na Reunionie ma szeroką ofertę zajęć dodatkowych i stowarzyszeń. Są zajęcia sportowe,
np. piłka ręczna czy taniec. Można brać udział w ciekawych i tanich wycieczkach po wyspie. Dzięki przynależności do sportowego stowarzyszenia można korzystać m.in. z lekcji surfingu. Na uniwersytecie znajdziecie “kółko cyrkowe”, “kółko fotograficzne”, czy “kółko muzyczne”. Warto znaleźć coś dla siebie i brać udział w zajęciach dodatkowych – to świetna okazja do ćwiczenia francuskiego i do nawiązywania znajomości z pozostałymi studentami (nie tylko z Erasmusami!).

Promenada Barachois w Saint-Denis, stolicy wyspy,
Źródło: zbiór własny autora

La Reunion – erasmusowy czas wolny

Nauka jest ważna, ale wszyscy wiedzą, że na Erasmusie trzeba też zwiedzać  i nacieszyć się nowym miejscem. La Reunion to niewielka wyspa, ale tak bogata pod wieloma względami, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Punktem obowiązkowym Erasmusów były weekendowe wypady na jedną z plaż zachodniego wybrzeża. Można było słodko leniuchować, nurkować albo uprawiać surfing. Jeśli komuś znudzi się plażowanie, może wybrać się nad wodospad!

Plaża Saint-Gilles-les-Bains,
Źródło: zbiór własny autora

Jeden z wielu wodospadów na wyspie,
Źródło: zbiór własny autora

Nie można opuścić wyspy bez wędrówki na aktywny wulkan Piton de la Fournaise. Na wyspie jest kilkadziesiąt szlaków pieszych, prowadzących m.in. do kaldery Mafate czy Salazie. Warto wspiąć się na najwyższy punkt wyspy – Piton des Neiges – i podziwiać wschód słońca.

Schronisko w drodze na wulkan Piton de la Fournaise,
Źródło: zbiór własny autora

Erasmusowa wędrówka do Cirque de Mafate,
Źródło: zbiór własny autora

Wulkaniczny krajobraz na wschodnim wybrzeżu wyspy,
Źródło: zbiór własny autora

W stolicy, Saint-Denis, często odbywają się ciekawe wydarzenia: koncerty, parady, nocne jarmarki. Warto odwiedzić też lokalne targowisko i spróbować tropikalnych owoców, np. liczi, czy marakui. Ja miałam okazję doświadczyć sezonu na liczi – objadałam się nimi przez cały dzień!

Sezon na liczi!
Źródło: zbiór własny autora

Do wielu miejsc na wyspie można dotrzeć autobusami, jednak największą swobodę daje wynajęcie samochodu. Warto wspólnie z kilkoma osobami wypożyczyć dobry pojazd i udać się na objazdówkę po wyspie. Gwarantowane emocje i niesamowite krajobrazy, które zostaną z Wami na bardzo długo! Można wybrać się też na krótkie wakacje od erasmusowego życia i odwiedzić Mauritius albo Madagaskar.

Od mojego Erasmusa na Reunionie minęło już kilka lat. Z tego co wiem, na uniwersytecie niewiele się zmieniło w kwestii wymian międzynarodowych. Informacji najlepiej szukać na stronie uniwersytetu: http://www.univ-reunion.fr/international/venir-etudier-a-la-reunion/programme-dechange-erasmus/

 

Antonina Bogdanowicz

http://antonita.pl/

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.