Erasmus+ w ‘s-Hertogenbosch, Holandia

Już od rozpoczęcia studiów wiedziałam, że program Erasmus+ to coś, z czego chciałabym skorzystać. Pod koniec pierwszego roku, w kwietniu zdecydowałam się wziąć udział w rekrutacji. Jako, że była to rekrutacja dodatkowa, dostępność uczelni, na które można było zaaplikować była ograniczona. Wiedziałam jednak, że chcę wyjechać do Holandii, dlatego też wybrałam trzy uczelnie, na które kwalifikacja była wciąż otwarta. Złożyłam wymagane dokumenty i czekałam na wyniki.

Po kilku tygodniach dostałam informację, że zostałam przyjęta na Avans University of Applied Sciences, który ma swoje siedziby w kilku miastach. Ze względu na kierunek studiów jaki wybrałam (International Sales&Account Management), trafiłam do miejscowości o nazwie ‘s-Hertogenbosch (bardziej znanej jako Den Bosch).

‘s-Hertogenbosch to (jak na Holandię) średniej wielkości miasto w prowincji Brabancja Północna, zlokalizowane 80 km na południe od Amsterdamu. Znajdują się tam 2 duże uniwersytety- HAS oraz ten, na którym byłam ja – Avans.

‘s-Hertogenbosch, źródło: własne

‘s-Hertogenbosch, źródło: własne

‘s-Hertogenbosch,
źródło: własne

Uczelnia:

Jeśli chodzi o uczelnię samą w sobie, jest to placówka nastawiona bardziej na praktykę niż teorię. Stosunek wykładowców do studentów jest całkiem inny niż w Polsce. W Holandii wszyscy mówiliśmy sobie po imieniu, niezależnie czy był to młody, czy starszy nauczyciel. Bariera pomiędzy pokoleniami nie jest tu tak odczuwalna, a na zajęciach często można pożartować z wykładowcami. Pomimo panującego stereotypu, iż będąc na wymianie nie trzeba się dużo uczyć, muszę rozwiać wasze wszelkie wątpliwości. W Holandii trzeba się uczyć. Jednak niech to was nie zrazi do tego, by aplikować na jedną z uczelni w tym kraju. Sposób nauczania i sprawdzania wiedzy jest całkiem inny niż w Polsce. Powiedziałabym nawet, że przyjemniejszy. Zamiast siedzieć przy książkach, częściej będziecie przeprowadzać ankiety, kontaktować się z firmami i zbierać dane, aby wykonać jakiś projekt.  Co do egzaminów, to nie polegają one na odpowiedzi na pytania i napisaniu definicji. W Holandii bardzo często są one sformułowane tak, że definicja znajduje się w treści, a naszym zadaniem będzie wyjaśnienie jak użyć tej wiedzy na konkretnym przykładzie.

Amsterdam, źródło: własne

Amsterdam,
źródło: własne

Koszty:

Jak wiadomo, Holandia nie należy do tanich krajów. Życie jest zdecydowanie droższe niż w Polsce. Za pokój w akademiku płaciłam około 420 euro, co niestety jest wyższą kwotą niż grant przeznaczony dla studentów wyjeżdżających do Holandii. Jeśli chodzi o pozostałe wydatki, spokojnie można się zmieścić w przedziale 200-300 euro miesięcznie.

Transport:

Podstawowym środkiem transportu jest oczywiście rower. Na każdym kroku spotkacie ich tysiące i nie powinno Was to dziwić. Ponad 92% społeczeństwa jeździ rowerem, a co za tym idzie, ma on pierwszeństwo. W mieście można również poruszać się autobusami, jednak przyznam się, że korzystałam z tej opcji  tylko raz. Wszystko jest stosunkowo blisko, więc dacie radę również na piechotę, jednak na dalsze wyprawy po mieście i okolicach polecam jednoślady.
Jeśli chcecie wybrać się do innych miast, korzystajcie z pociągów. Ceny na początku mogą Was nieco zaskoczyć, jednak na grupach na Facebooku znajdziecie dużo ofert, dzięki którym można kupić bilety już za 7 euro (i to w dwie strony!). Cała magia polega na tym, że jeśli kupuje się bilet grupowy (10 osób), to wtedy płaci się o wiele mniej. W ten sposób zaoszczędzicie około 26 euro(w przypadku pociągu do Amsterdamu).

Napis Iamsterdam, źródło: własne

Napis Iamsterdam,
źródło: własne

Rozrywki, podróże:

W mieście nie ma zbyt wielu atrakcji, dlatego w weekendy warto wybierać się na wycieczki po kraju. Koniecznie trzeba odwiedzić Amsterdam, Hagę i Rotterdam. To 3 największe i z pewnością najbardziej urokliwe miasta jakie widziałam. Jeśli chcecie wybrać się w miejsce, gdzie nie spotkacie wielu turystów i gdzie można zachwycać się naturalnym krajobrazem, a przy okazji odpocząć od zgiełku w mieście, polecam wyspę Texel. Znajduje się ona na północy Holandii. Na wyspę dowiezie Was prom (ok. 3 euro w dwie strony). Na miejscu najlepszą z opcji jest wypożyczenie roweru na cały dzień i zwiedzanie wyspy w ten sposób. Widoki są zachwycające, uwierzcie mi.
Aby poczuć prawdziwy klimat Holandii, czyli wszystkim dobrze znane wiatraki, ciekawym miejscem do odwiedzenia jest Zaanse Schaans. Jest to mały ośrodek, w którym poczujecie się jakbyście cofnęli się w czasie. Drewniane domki i urokliwe wiatraki przeniosą Was do Holandii sprzed kilkudziesięciu lat.

Zaanse Schans, źródło: własne

Zaanse Schans,
źródło: własne

Wyspa Texel, źródło: własne

Wyspa Texel,
źródło: własne

Holandia nie jest dużym krajem, co powoduje, że wyjazdy zagraniczne także wchodzą w grę. Osobiście najlepiej wspominam roadtrip, który razem ze znajomymi zorganizowaliśmy na początku marca (wtedy też jest karnawał Oeteldonk, co oznacza dużo ulicznej zabawy, tańców oraz wolnego od zajęć na uczelni). Wracając do wycieczki – w ciągu 5 dni udało nam się odwiedzić Antwerpię, Brukselę, Strasburg, Frankfurt i Kolonię. Dobrym pomysłem na taką podróż jest wynajęcie auta, ponieważ będzie to kosztowało mniej niż podróże pociągiem i zdecydowanie zapewni większy komfort (poza sytuacją gdy Wasz hotel odwoła rezerwację i będziecie zmuszeni nocować w aucie).

Bruksela, źródło: własne

Bruksela,
źródło: własne

Strasburg, źródło: własne

Strasburg,
źródło: własne

Koningsdag

Pod koniec kwietnia odbywa się jedno z najważniejszych świąt dla Holendrów, mianowicie Kingsday. Kingsday, znane jako Koningsdag, to po prostu dzień urodzin króla. W tym dniu uczelnie są zamknięte, a my możemy oddać się świętowaniu. Must-have tego dnia to kolor pomarańczowy. Na ulicach można znaleźć pomarańczowe balony i inne ozdoby, a mieszkańcy ubrani są od stóp do głów w kolor ich króla.

Obchody Koningsdag w Eindhoven, źródło: własne

Obchody Koningsdag w Eindhoven,
źródło: własne

Oeteldonk

Podczas Oeteldonk, karnawału o którym wspominałam wcześniej, konieczne jest zaopatrzenie się w czerwono-biało-żółty szalik. Są to kolory Den Bosch. Liczcie się z tym, że bez szalika albo naszywek z wizerunkiem żaby, możecie nie zostać wpuszczeni do baru lub klubu.

Parada podczas karnawału, źródło: własne

Parada podczas karnawału,
źródło: własne

Holandia mimo, że jest małym krajem, ma bardzo wiele do zaoferowania. Spędziłam tam pół roku, jednak wiem, że jest jeszcze wiele miejsc, które chciałabym odwiedzić. Nie żałuję swojego wyboru odnośnie miejsca, w którym odbyłam swoją wymianę. Zakochałam się w Holandii i z pewnością chcę tam wrócić. Jeśli zaciekawił Was mój opis, bądź na własnej skórze chcecie zobaczyć jak to jest żyć w kraju tulipanów, gorąco zachęcam Was do aplikowania i gwarantuję, że nie będziecie żałować.

Zapraszam do kontaktu, chętnie odpowiem na wszelkie pytania!
[email protected]com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.