PERU – MAGICZNY KRAJ INKÓW

peru1

Kraj, który pew­nie dla wielu z Was koja­rzy się tylko z Machu Pic­chu, lamami i tym że leży gdzieś w Ame­ryce Połu­dnio­wej. Tak, wszystko się zga­dza, ale dla mnie wła­śnie ten kraj stał się dru­gim domem i magiczną kra­iną, pełną nie­spo­dzia­nek, w któ­rej oka­zuje się, że moje dotych­cza­sowe krejzi życie był niczym w porów­na­niu z tym co prze­ży­łam w Peru…

Ale może po kolei, bo nie wszytko było takie kolo­rowe od samego początku. Peru – kraj ucho­dzący za nie­bez­pieczny zwa­żyw­szy na fakt, że dla prze­cięt­nego miesz­kańca Europy jest to tylko kraj trze­ciego świata poło­żony gdzieś hen daleko w Ame­ryce Płd, sły­nący z gan­gów, nar­ko­ty­ków, han­dlu ludźmi, świe­tli­stego szlaku…
Oka­zuje się jed­nak, że NIE DO KOŃCA tak to wygląda – oczy­wi­ście są tam nie­bez­pieczne rejony, miej­sca gdzie wymię­kają nawet naj­więk­sze cwa­niaki, ale tak jest prze­cież wszę­dzie. Życie polega na tym żeby za każ­dym razem odkry­wać nowe miej­sca i hory­zonty! No i jak to mówią no risk no fun!;) Czytaj dalej

Stypendium Erasmus+ w Aachen

Nie zastanawiałam się długo nad tym czy jechać na Erasmusa. Szczerze była to dość spontaniczna decyzja, ale z własnego doświadczenia wiem, że właśnie takie decyzje wychodzą mi na dobre. Tak wiec pewnego dnia postanowiłam, iż na trzecim roku w semestrze letnim pojadę na Erasmusa. W moim przypadku nie jest to łatwa decyzja. Studiuję na Wydziale Towaroznawstwa z dużą ilością przedmiotów laboratoryjnych, więc czekał mnie nie lada wyczyn z doborem przedmiotów. Niestety choć wybór jest olbrzymi to przedmiotów w miarę pokrywających się z laboratoriami niestety nie znajdziemy. Na całe szczęście dla mnie kieruję się w życiu zasadą przy podejmowaniu takich decyzji kieruję się zasadą „ No risk no fun” oraz, że nie ma rzeczy, której nie dałoby się odpowiednio załatwić i zaaplikowałam. Wszystkim Wam, którzy się zastanawiacie nad wyjazdem a blokuje was słaby wybór przedmiotów, mogę śmiało powiedzieć : Nie przejmujcie się tym. Jak się chce to się wszystko da. Osobiście gdybym nie zaaplikowała lub zrezygnowała to żałowałabym tej decyzji do końca życia. Tak więc wśród ośmiu różnych Uniwersytetów miałam wybrany ten w Aachen. I tak jakoś dziwnym trafem wyszło, że właśnie to mało znane niemieckie miasto zostało celem mojego Erasmusa.
katedrawaachen
Czytaj dalej