O kuchni po raz ostatni…

 Jestem w Japonii=pewnie będę codziennie jadł sushi c.d.  :O 

Dziś ostatni wpis dotyczący japońskiej kuchni. Opowiem to co jeszcze nie opowiedziałem i pokaże wam gdzie, w sąsiedztwie HUE i mieszkań, które HUE wynajmuje dla studentów, można dobrze zjeść.

Tak więc zacznijmy od mapy. Nie jestem mistrzem programów graficznych więc mapę, na potrzeby tego wpisu, dostosowałem w paint’cie. 😉

Mapa

Czerwonymi okręgami zaznaczone są mieszkania studenckie. Czerwony okrąg z 17tką w środku to nasze Tanimoto, gdzie znajdują się dwa 2-osobowe mieszkania. Drugi i trzeci czerwony okrąg to miejsca, gdzie są same jedynki.;) Szara strzałka wskazuje gdzie jest HUE, które co prawda na mapie się nie zmieściło ale uwierzcie, że jest tuż obok.;)

Przejdźmy do najważniejszego, czyli gdzie można dobrze zjeść w okolicy. Zacznijmy od dużego zielonego okręgu, który za pewne rozpoznają osoby bacznie śledzące poprzednie wpisy; tak to AEON MALL, czyli wielkie centrum handlowe. Zostało przeze mnie zaznaczone ponieważ, w środku jest kilka restauracji wartych uwagi, zwłaszcza tani sushi bar samoobsługowy, gdzie sushi przyjeżdża do stołów minikolejką. ;D

Czarny okrąg to restauracja Okonomiyaki, o której wspominałem ostatnio, prowadzona wieczorami przez rodzinkę z sąsiedztwa,. Gorąco polecam!!! Ale zawsze sprawdzajcie w jakie dni przyjmują, żeby nie obejść się smakiem;)

Błękitny okrąg to miejsce o którym dzisiaj wam opowiem;). Jest to miejsce, o którym długo nie wiedziałem i dopiero po 3 miesiącach pobytu sprawdziłem co się tam kryje. To mała restauracja sushi – również rodzinny biznes; otwarta wieczorami. Zawitaliśmy tam całą ekipą pewnego lipcowego wieczoru. Ceny co prawdą były konkretne ale z okazji przyjazdu mojej siostry pozwoliliśmy sobie na małe szaleństwo; poza tym dobre sushi kosztuje! Na początku wyglądało to jak zwykła wizyta w restauracji.

1

W momencie kiedy właściciel odkrył, że całkiem dobrze mówimy po japońsku, atmosfera bardzo się ociepliła. Nawet jeden z gości przyłączył się i postawił nam butelkę sake. Sushi przygotowane przez właściciela (którego imienia niestety nie pamiętam), było najlepszym jakie w życiu jadłem. Co prawda wyglądało skromnie:

2

Ale uwierzcie mi, że było to niebo w gębie! Kiedy przyszło do płacenia rachunku byliśmy przygotowani, żeby wyciągnąć po 5 tys. jenów za osobę, ale ku naszemu zaskoczeniu właściciel machną ręką i powiedział, że tysiąc wystarczy. Teraz już chyba rozumiecie dlaczego tak mile wspominam to miejsce 😉 To jedno z wielu miejsc, gdzie bardzo gorąco nas przyjęto. Z drugiej strony pamiętajcie, że znajomość japońskiego to kluczowa sprawa w takich sytuacjach – gdybyśmy nie umieli się porozumieć zapłacilibyśmy jak normalni turyści czyli słono!

Różowy okrąg to również miejsce warte odwiedzenia, ze względu na cenę. W każdy poniedziałek wieczorem, można tam zjeść smaczny posiłek za jedyne 100 jenów ( czynne zawsze do wyczerpania).;) Dodatkowo Panie, które tam pracują są bardzo miłe i zawsze ciekawe skąd przyjechałeś i co robisz w Japonii. Również gorąco polecam;)

Aaa i jeszcze fioletowy okrąg, co prawda byłem tam tylko raz, ale serwują tam świetne ramen, czyli tłumacząc w wielkim skrócie – taki japoński rosół z makaronem, ale dużo bardziej wyrafinowany.

Ramen

Ramen

Podczas mojego pobytu, miałem również okazję zjeść prawdziwe chińskie jedzenie, przyrządzone przez mojego kolegę z drużyny Cho, który przeprowadził się z Chin w 2008 roku. Przez „prawdziwe chińskie jedzenie” mam na myśli zupełnie coś innego niż jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce, gdzie jak grzyby po deszczu wyrosły knajpy popularnie nazywane „chińczykami”. Knajpy, które tak naprawdę to głównie wietnamskie jedzenie, czy coś takiego – z całą pewnością nie ma w tym za wiele z kuchni chińskiej. To co przyrządził nam Cho będę wspominał do końca życia. Chłopak bardzo się postarał i stół był sowicie zastawiony. Do tego wszystko było tak ostre, że autentycznie się popłakałem – sos super ostry w kebabie to przy tym pikuś. Jeżeli będziecie mieli możliwość skosztować dobrego chińskiego jedzenie w Japonii, skorzystajcie a nie pożałujecie;)!!

Chińska kuchnia

Chińska kuchnia

Nasze ekipa i Cho (pierwszy od lewej).

Nasze ekipa i Cho (pierwszy od lewej).

Ostatnie wydarzenie, którego ominięcie byłoby grzechem, było wspólne gotowanie organizowane przez HUE. Wszyscy studenci z wymiany oraz Japończycy, którzy się nami opiekowali, zebrali się dwa razy, żeby wspólnie coś upichcić. Za pierwszym razem były to potrawy narodowe, za drugim typowo japońskie. Za każdym razem bawiłem się świetnie i miałem okazję spróbować bardzo różnorodnych potraw.

6

Ale i tak najsmaczniejsze były ziemniaki prosto z garnka;)

7

8

To tyle jeżeli chodzi o temat jedzenia. Kolejny odcinek już o podróżowaniu po Japonii. 😉

Maciek Sukiennik

3 Comments on O kuchni po raz ostatni…

Mateusz Senkofski said : 5 years ago

Twoich wypraw. Gdybyś jednak kategorycznie zrywał z pisaniem o kuchni, może znasz jakiś inny godny polecenia blog przebywającej tam osoby, a szerzej opisującej interesujące mnie tematy. Z góry dziękuje za odpowiedź y czekam na kolejne wpisy.

Mateusz Senkofski said : 5 years ago

Witaj! Właśnie skończyłem czytać Twoje wpisy z wrażeniami z pobytu w Japonii, jestem pod wrażeniem, wszystkie były bardzo ciekawe, żałuję jedynie, iż tak krótkie. Sam interesuję się kulturą tego kraju, moja praca łączy się z nią bezpośrednio, gdyż pracuję w jednym w suszi barów we Wrocławiu. Z tego co wyczytałem sam jesteś entuzjastą suszi, stąd moja prośba; czy mógłbyś mimo swych zapewnień o zaprzestaniu pisania o kuchni japońskiej, coś jednak pisać o suszi? Bardzo podobają mi się zdjęcia z Twoichwypr

Olga said : 5 years ago

Zazdroszczę - szczególnie jedzenia. To co możemy zjeść w Polsce nijak ma się do ich jedzenia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.