KEEP CALM AND GO TO… AUSTRALIA :D

Właśnie mija mój drugi tydzień półrocznego pobytu na stypendium zagranicznym na University of the Sunshine Coast w Australii. Mimo iż semestr i nauka się jeszcze nie rozpoczęły, zapewniam Was że już jest co opowiadać. Zatem zapraszam do przeczytania moich pierwszych wrażeń  z Aussie Land. 😉

TUTAJ WSZYSTKO JEST INACZEJ          

Już  na samym początku, zaraz po przyjeździe zaczęłam powoli zauważać ogromne różnice między Polską a Australią.  Czy może być  AŻ tak inaczej? Owszem. Coraz częściej mam wrażenie że rozbieżności między tymi dwoma krajami są wprost proporcjonalne do odległości między nimi. OGROMNE!

2

Po pierwsze – pogoda. To niezapomniane uczucie kiedy przyjeżdżasz z zimnej i śnieżnej Polski wprost do miejsca gdzie na zewnątrz jest prawie 30 stopni i od rana świeci słońce! Mimo iż (jak przekonałam się w kolejnych dniach) Sunshine Coast nie zawsze jest takie sunshine,  mój dzień przylotu był bardzo upalny i słoneczny.

1

Jednak mimo stale wysokiej temperatury polecałabym zabrać ze sobą duży parasol i pelerynę ponieważ kiedy nadchodzi pora deszczowa to leje jak z wiadra bez przerwy. Miałam okazję doświadczyć jedną z takich ulew trwającą 3 dni. Jednakże kiedy już przejdzie, nic tylko iść na plażę.

4.png

Po drugie – ludzie. Nigdy w swoim życiu nie spotkałam tak pomocnych i radosnych ludzi jak tutaj.  W pierwszym dniu pobytu oczywiście zgubiłam się na terenie kampusu. Bezradnie chodziłam na około kiedy podeszła do mnie (jak się później okazało) jedna z pań wykładowczyń i odprowadziła mnie prawie pod same drzwi. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji nigdzie indziej! :p

Po trzecie –  czas. Tego chyba nie musze tłumaczyć, + 9 godzin robi różnicę, szczególnie na początku.  Później, już po przystosowaniu się do innej strefy czasowej, jedyną uciążliwą rzeczą jest to że aby zdzwonić się z rodziną lub znajomymi w Polsce ktoś musi poświęcić trochę snu rano albo wieczór. :p

Po czwarte – ruch lewostronny. Obawiam się że jest to jeden z największych problemów dla wszystkich Europejczyków gdzie panuje ruch prawostronny. Należy uważać żeby wsiadając do auta jako pasażer nie wylądować za kierownicą. 😀

Po piąte – przyroda i zwierzęta. Tak, to prawda, na kampusie są prawdziwe, żywe kangury!!! Nigdy nie myślałam że uda mi się je zobaczyć z tak bliska a wygląda na to że będę je widziała prawie codziennie przez następne pięć miesięcy.

6

Oto jeden z najpopularniejszych i najbardziej utartych mitów o Australii: „pełno tutaj wszelkich pająków i innych gadów, wszystko jadowite i strach w parku na trawie usiąść.” Najgorsze w tym micie jest to, że podobno zawiera on niestety ździebełko prawdy. Co prawda nie widziałam jeszcze żadnych groźnie wyglądających zwierząt, poza sporą jaszczurką przy ulicy i licznym robactwem, ale znaki mówią: BE AWARE, snake and other wildlife natural habitat. –,– Mam nadzieję jednak że te wspaniałe stworzonka oszczędzą mnie i nie będą się pokazywać zbyt często. :p

5

Jeżeli chodzi o krajobrazy to jeszcze nie mogę się niestety pochwalić imponującym doświadczeniem i wiedzą na ten temat, jednak to co już udało mi się zobaczyć naprawdę jest warte zobaczenia! 😉

8

Po szóste – Aussie english. Mimo tego że całkiem dobrze mówię po angielsku, studiuje w tym języku i nie raz byłam w kraju anglojęzycznym, gdy pierwszy raz weszłam do sklepu z pytaniem gdzie mogę kupić kartę do autobusu, pan odpowiedział mi jakiś zlepek słów w nieznanym mi języku. Jak się okazało, to był szybko mówiony australijski angielski z wyjątkowo szpetnym akcentem i slangiem. Jako że do wszystkiego da się przyzwyczaić jest już lepiej. Oto przykład rozmowy jaką można usłyszeć prawdopodobnie tylko w Australii:

 – „G’Day Mate! ‘Ow Yer Doin’?

+ It’s going off. We’re having a barbie with a chook and coldie.”

– No worries. Cheers Mate!

Po siódme – ceny i wydatki. Wymiana wielostronna z University of the Sunshine Coast nie jest dofinansowywana co znaczy że za wszystko (oprócz samej opłaty za uniwersytet) trzeba zapłacić z własnej kieszeni. Jeszcze przed samym wyjazdem należy być przygotowanym na wydatki typu: bilety, wiza, ubezpieczenie, zakwaterowanie. W Australii natomiast, można powiedzieć że wszystko jest 3-4 razy droższe niż w Polsce. Bardzo drogie są przede wszystkim alkohol i papierosy.  Ale pocieszę Was że to nie znaczy że nie ma tu imprez, wręcz przeciwnie! 😀

Po ósme – wszystko. Nie spotkałam się tutaj z niczym co byłoby choć trochę podobne do naszej swojskiej, polakocebulakowej rzeczywistości. No może z jednym wyjątkiem… :p

9

ZAKWATEROWANIE

10

            Będąc studentem międzynarodowym na USC są 4 możliwości zakwaterowania: „osiedle studenckie” Varsity, UniCentral, the Village lub  wynajęcie pokoju/mieszkania w pobliskiej Moololobie. Ja osobiście wybrałam opcję pierwszą. Varsity student accomodation położone jest 5 min drogi od samego uniwersytetu i jest zamieszkiwane wyłącznie przez studentów tej uczelni. Ja zostałam zakwaterowana w pokoju na piętrze w domku zaraz koło basenu i boiska do siatkówki.  Oprócz mnie w tym samym segmencie mieszkają jeszcze 2 inne osoby. W swoim pokoju mam własną łazienkę, ogromne łóżko, biurko, szafę. Razem dzielimy w pełni wyposażoną kuchnię i pokój dzienny z telewizorem i kanapami oraz balkon. Do dyspozycji mieszkańców Varsity jest bardzo dużo atrakcji, co niestety odzwierciedlone jest w wysokiej (szczególnie po przeliczeniu na zł) cenie, która może być dla niektórych zaporowa. Bardzo podobna sytuacja jest z zakwaterowaniem w UniCentral i the Village. Alternatywą dla tych trzech opcji, jak już mówiłam, może być mieszkanie w odległej o około 30 min drogi autobusem Moololubie. Trzeba jednak pamiętać że zakwaterowanie tam też nie jest tanie a dochodzą do tego ciągłe przejazdy i brak bezpośredniego kontaktu z innymi studentami USC.

14

  

O’WEEK

11

Orientation Week jest tygodniem poprzedzającym rozpoczęcie semestru akademickiego.  Jest to jeden z najbardziej intensywnych tygodni w całym pobycie jeżeli chodzi o imprezy i różnorodne wydarzenia. Oto kilka zdjęć które jedynie w nieznacznej części mogą odzwierciedlić to co się działo przez te dni:

12

 To trzeba przeżyć, nie da się opisać! 😀

16

UNIWERSYTET

15

Na ten temat na razie nie mogę zbyt wiele powiedzieć.  Zajęcia się jeszcze nie zaczęły. O tym może następnym razem…

^^^^^^^^^^^^^

Przez te pierwsze dwa tygodnie Australia zrobiła na mnie ogromne wrażenie, mimo iż widziałam jej tylko malutki kawałek. Mam nadzieję że wraz z upływem czasu mój zachwyt będzie się jeszcze bardziej pogłębiał.

Na dzień dzisiejszy jednak nie mam wątpliwości że moja decyzja o wyjeździe była  bardzo słuszna.

Ola Lisińska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked

Twój email nie zostanie opublikowany na stronie.